Która Bohaterka bardziej przypadła wam do gustu?? ^^

czwartek, 15 października 2015

Rozdział #6- Leassi

Otworzyłam oczy i co? Spojrzałam na godzinę... nigdy nie wstałam tak wcześnie... Była godzina 4.28, i co miałam zrobić? Jasne było to że już nie zasnę, więc podeszłam do szafy, wyjęłam z niej dziurawe, czarne jeansy, białą bluzkę nad pępek z napisem: Shadow of Hope (od aut. w tłumaczeniu: Cień nadziei ^^), oraz moje czarne koturny. Poszłam do łazienki, gdzie ubrałam się oraz wzięłam prysznic. Wyszłam, spojrzałam na godzinę 5.34, okey... nie taki zły czas. Uśmiechnęłam się do siebie po czym usiadłam na łóżku. Wyjęłam telefon: 2 nieodebrane wiadomości. Weszłam w jedną, oczywiście Shira:
S-"Nie bój się... to tylko zły sen". Po przeczytaniu wiadomości ja miałam normalnie poker face. Odpisałam jej:
Ja-"Pomyliłaś numery...", odpowiedź przyszła szybko
S-"nie pomyliłam :P Chciałam cię po prostu obudzić", odpisałam:
Ja-"to ci się nie udało, bo wstałam wcześniej :P",
S-"Jesteś wredna -,-"
Ja-"No przecież wiem ^^"
S-"... i żebyś wiedziała że właśnie w tym momencie do mojego pokoju weszła mama a ja taka mina wkurwienia do telefonu..."
Ja-"hahaha... pozdrów ją"
S-"okey..."
Ja-"^^"
S-"właśnie mam bekę > <"
Ja- "Czm? ;-;"
S-"rozmowa moja i Mamy:
Ja- Mamo Leya cię pozdrawia ^^
M- Kto? ;-;
Ja- No Leassi ;-;
M- Ten pies?

I na tym się skończyło i do tej pory mam bekę :D"
Ja- "... nie wiedziałam że twoja mama kojarzy mnie z psem ;-;"
S- "Nie tylko ona ^^"
... dobra wiem że moje imię jest bardzo podobne, niemal identyczne do psa... ale to w końcu ja nie? A ja mam inny charakter... więc obraziłam się na Shire i już jej nie odpisałam. Weszłam na drugą wiadomość... kto? Ciotka... "Kochana Leassi wrócisz do domu z Jasperem, nie odpisuj" I tak nie miałam zamiaru odpisywać... więc po co jej to ;-; no trudno. Spojrzałam na zegarek, 6.46. Zaburczało mi w brzuchu więc postanowiłam już zejść na śniadanie, w sumie... czemu wcześniej na to nie wpadłam? No trudno. Wzięłam klucz od pokoju, zamknęłam go. No wiecie ;-; rzeczy prywatne. Udałam się w stronę windy. Gdy znalazłam się w środku wcisnęłam guzik z liczbą: 0. Gdy winda zjechała na dół, leniwie udałam się w stronę restauracji. Doszłam, usiadłam na pierwszym lepszym miejscu, po chwili przyszedł kelner. Emm... Okey? Zamówiłam sobie tosty. Nie musiałam długo czekać, nie chwila ;-; nie czekałam w ogóle. Uśmiechnęłam się do siebie po czym wzięłam się za pałaszowanie śniadania. Gdy skończyłam postanowiłam przejść się po lesie który znajdował się koło hotelu. Wyszłam, i skierowałam się do wcześniej wymienionego miejsca. Był to zwykły spacer, no może oprócz tego że spotkałam wilka... Który dziwnie się na mnie patrzył. No nie uznajcie mnie za wariatkę! On po prostu miał taki dziwny wyraz oczu! Gdy wróciłam z trzy godzinnego spaceru, poszłam do pokoju. Weszłam na Facebooka, wrzuciłam se selfie z lasu, które zrobiłam przy okazji. Oczywiście wybrałam to najładniejsze. Później sprawdziłam profile moich znajomych, oczywiście nie obyło się bez wiadomości od Shiry, chciałam odpisać ale przypomniało mi się że mam na nią focha, więc po prostu ją zablokowałam. Wyszukałam na FB Jaspera, i mam focha na Facebooka bo go nie znalazłam... No cóż tak to jest jak się szuka ludzi tylko po imieniu. Gdy skończyłam przeglądać ten portal, sprawdziłam godzinę: 16, no to się zasiedziałam. Ale postanowiłam że skoro już jestem na laptopie to narysuje coś. Weszłam w cośa podobnego do painta i zaczęłam rysować. Nie zgadniecie co narysowałam... Oczywiście tego wilka ;-; Wyszedł mi całkiem okey... skończyłam po 19. Wyłączyłam laptopa, wcześniej zapisując prace. Odłożyłam go do torby, po czym zeszłam na kolacje. Tia... jasne że nie zeszłam tylko winda mnie podrzuciła. W windzie wpadłam na Jaspera, który chciał się przytulić na powitanie... heloł nie jestem taka łatwa! Byłam zmuszona siedzieć z nim w windzie całe kilka sekund! To o kilka sekund za dużo! Ech... Gdy wyszłam z niej Jas zaczął mnie tykać. Spojrzałam na niego wzrokiem: "Jeżeli ci kuźwa życie miłe masz się od pierwiastkować!". Oczywiście grzeczny chłopiec posłuchał się mnie... a mając na myśli posłuchał chciałam powiedzieć:
Cały czas za mną gnój łaził! Jak można mieć takie pierwiastki we łbie?! Będę musiała o tym porozmawiać z panią od chemii... Bo tak nie może być... Mam tylko nadzieje że nie będzie chodził ze mną do klasy... miałabym prze pierwiastkowane.... Tak, nie ma to jak być dobrym z chemii i się tym chwalić. Przywaliłam sobie facepalma przypominając sobie o kartkówce z chemii którą moja klasa piszę w poniedziałek... oczywiście z czego? Z pierwiastków! Tyle dobrze że nie są trudne... Uśmiechnęłam się do siebie po czym usiadłam przy stoliku. Jas patrzył na mnie wzrokiem zbitego psiaka, więc wskazałam mu ręką żeby usiadł koło mnie. Cieszył się jak... Shira kiedy pan od matematyki odwołał sprawdzian... normalnie słychać ją było w całej szkole! A ja siedziałam koło niej! Ech... Przyszedł kelner... zamówiłam sałatkę, a Jas kakałko. Nasze zamówienia przyszły dość szybko więc nie było z tym problemu. Po kolacji Jas odprowadził mnie pod sam pokój, weszłam do niego żegnając się z nim. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic po czym ubrałam się w pidżamę. Po przeczytaniu wiadomości od Shiry typu: "No... błagam... Leassi... nie chciałam cię obrazić... wybacz..." ablo: "Kuźwa albo mi zaraz odpiszesz albo zabije twojego psa!"... i właśnie w tym momencie przypomniało mi się że mam psa... Z myślą o Nawarze zasnęłam.