Która Bohaterka bardziej przypadła wam do gustu?? ^^

niedziela, 6 grudnia 2015

Rodział #7 - Foxy



Obudził mnie dzwonek do drzwi. Leniwie wstałam  z łóżka i poszłam otworzyć drzwi. Zajrzałam do okienka i zauważyłam mojego kochanego rodzynka, czyli Krystiana. Otworzyłam drzwi ale od razu po tym zorientowałam się, że ja jestem w piżamie.
-Dzieee… kobieto o której ty wstajesz?
-A która jest?
-Za dwadzieścia ósma.
-…Wchodź! – Szarpnęłam nim za koszulkę i od razu poszłam się ubierać i pakować do szkoły. Do mojego pokoju wszedł ten blondas i oparł się o ścianę.
-Dasz odpisać zadanie z chemii?- odwróciłam się do niego powoli.
-Coś ty powiedział?
-No zadanie z chemii to z atomami.
-JA NAWET GO NIE ZROBIŁAM! – wtedy naszła niezręczna cisza aż zegar wybił 7:50, pobiegłam z Krystianem do szkoły. Byliśmy dosłownie 3 minuty przed dzwonkiem. Krystian cały spocony wszedł do sali mówiąc do siebie „zabije cię…” . Wreszcie dostrzegłam mojego zbawiciela. Ley, przyjechałaś mnie utrzymywać psychicznie i pokazać mi zadanie! Jak najszybciej wzięłam i przeciągnęłam jedno krzesło do jej ławki.
-Dawaj ten zeszyt! – Powiedziałam dysząc.
-Z chemii? Bo co? Nie zrobiło się.
-Wiesz, że jestem słaba z chemii. Dasz?
-Tak…- Podała mi zeszyt po czym go jak najszybciej otworzyłam wzięłam długopis z jej piórnika i przepisywałam.
-Ej, no! Ja też chce.-Powiedział Krystian ze smutkiem w oczach.-  Posuń tyłek. – Zaczął się wpychać na moje krzesło. Ley się dziwnie na niego patrzyła.
-A ty to kto? – Powiedziała po chwili.
-Kojarzysz tego ziomka o którym ci mówiłam przez fona? Tego pedofila niańkę?
-Tego pedofila niańkę...- zamyśliła się i po chwili odpowiedziała- No coś wspominałaś... to ten którego pobiłaś?
-Nie wnikajmy w moją przeszłość. Więc to jest Krystian, Krystian to jest Leassi, w nawiasie Ley.
-…-Nie przestawał pisać po czym szturchnęłam go ramieniem, a on podniósł wzrok- Cześć.
-Cześć, macie szczęście, że zrobiłam zadanie bo mielibyście przechlapane. – I w tym momencie do klasy przyszedł chłopak. Wysoki, szczupły brunet, zawitał nas słowami:
-Hejka Leya. Dasz spisać zadanie z chemii?- Powiedział uśmiechnięty i usiadł koło Ley. Popatrzyłam się na nią z miną zabójcy.
-Ley…czego mi o niczym nie mówiłaś?- Powiedziałam.
-... jakbyś dala mi dojść do słowa.
-To mów!
-To jest Jasper. Poznałam go w górach i... emm... wróciłam z nim z nich.
-…śpimy dzisiaj u mnie. Dlaczego? Bo tak.
-Okej. – odpowiedziała Ley i uśmiechnęła się.
-Ja też mogę- Jasper.
-To o 20 w moim domu, Jas…ciebie naprowadzi Ley.
 Zamknęłam jej zeszyt i odeszłam. Lekcje minęły szybko…nawet ZA szybko. Krystian mnie odprowadził, a tak naprawdę to poszedł do mnie. W czym ten skubaniec będzie spał?! Nie mam ochoty o tym myśleć. Godzina 20…dzwonek do drzwi i ten Jas, z Leyką. Otworzyłam i ten fajfus zrobił sobie z mojego ramienia miękką poduszkę. Jak najszybciej go z siebie zrzuciłam i walnęłam cienkim
-Dobry. – brawo! Foxy zapomniałaś słów!
-Szczęść Boże- Powiedział Krystian.
-Ciao- Brunet.
-Hejka- uśmiechnęła się promienie Ley.
-…Może wejdziecie? –Uśmiechnęłam się, a oni od razu weszli. – Oke, pierwsze co możemy zrobić too…
-Zjeść coś bo głodny jestem.-Przerwał mi Krystian, wyją telefon i zaraz zamówił kebaby.-Kochajmy turka.- Z rąk zrobił serduszko. Ech…co ja mam z tym człowiekiem!? Spojrzałam na moim gości którzy z przymusu powstrzymywali śmiech.
-Ech…-przybiłam sobie Facepalma. Po czym ciszę przerwał dźwięk rozbitego wazonu- Oczywiście…Emm…kozaczek przyszedł.- Pobiegłam szybko na górę, otworzyłam drzwi i zastałam Thomasa składającego stłuczony wazon.
-Cześć.-Odrzekł
-…Myślisz, że skleisz to klejem biurowym?
- Jak najbardziej!- przytulił mnie i zszedł na dół.
Co dziwne  nie było słychać krzyków, z tego powody poszłam na dół. Oczywiście kozaczek przejrzał moją lodówkę. Spojrzałam na Krystiana, a on na mnie.
-Nawet nie pytaj…- Wyglądał na zamyślonego.
-No to może…no to może…
-ZAGRAJMY W BUTELKE!-Wymyślił Jas.
-…W sumie to czemu nie?- Krystian się uśmiechnął i poszedł ze swoim nowym kolegą na górę.
Popatrzyłyśmy się na siebie z Ley i się do siebie uśmiechnęłyśmy.
-Ej! Żarłoku! Idziesz grać w butelke?!-Wykrzyczałam do Thomasa, a on pobiegł na górę. Poszłyśmy za nim.
-A tak poza schematem…macie butelke?- Powiedział Jas.
-…No super- Odpowiedziałam, no i przede mną Thomas postawił butelkę po wódce tak mocno, że aż prawie się rozbiła.
-Już mamy. – Powiedział niesławny morderca i zaczął kręcić.
Poczułam nagłe zimno, odruchowo przybliżyłam się do Krystiana. On chyba wyglądał na szczęśliwego.  No i zgasł prąd. Poczułam, że ktoś trzyma moją rękę, zaczęłam się oglądać wokoło mnie. Aż w samym środku pokoju zaczęło świecić rażące światło. Popatrzyłam się na moją lewą rękę…To Thomas mnie za nią trzymał. Szarpnęłam nim i znowu patrzyłam się w to światło z którego po chwili powstawała jakaś postać. Już było widać jego długie czerwone włosy spięte w 3 cienkie warkocze i niebieskie piękne oczy.
-Okej dziewczyny, mam dość bronienia tej cholernej bramy, chyba już do końca dorosłyście do tego.- W jego ręce pojawiły się duży pęk kluczy którymi rzucił w Ley.- Żegnam. –Pokazał nam język po czym zniknął a światło się zaświeciło.
--------------
WOW! DREAM ŻYJE !

Tak, miałam krótką przerwę. (prawie 2 miechy nazywasz krótkim czasem -,- ) Lof plastyk <3 no i jeszcze brak weny no i jeszcze wyczekiwana MAMA i wgl jakaś masakra z tym wszystkim ;-; ALE! W święta postaram się (nwm jak Laura) z pisaniem częściej niż 2 miechy ;-; no i tyle! PAPA!! ^^