Która Bohaterka bardziej przypadła wam do gustu?? ^^

piątek, 28 sierpnia 2015

Rodział #3 - Foxy



Spojrzałam na Ley a ona na mnie po czym postanowiłyśmy zejść i sprawdzić kto przyszedł. Szłam przodem i zastanawiałam się kto to może być, spojrzałam na Ley przez ramię ale jej twarz nie wyrażała żadnych emocji. Gdy doszłyśmy już do drzwi otworzyłam je, i spojrzałam na osobę która przed nami stała. Stała tam złotooka dziewczyna, która trzymała pudełko z pizzą. A no tak przecież zamawiałyśmy ją na kolacje. Spojrzałam na Ley a ta przybiła sobie Face Palma.
-Dobry wieczór. Panie zamawiały pizze, tak? Należy się 24 zł.
Obie miałyśmy po tym zdaniu Poker Face’a. W końcu ogarnęłam się, zapłaciłam i wzięłam pudełko. Po chwili usłyszałyśmy krzyk, za dostawcą biegł w stronę moich drzwi wysoki brunet. W dość szybkim tempie był już na rękach Leassi.
-Ley...!Ley…!Ley! -nie mógł nic wykrztusić- Ley! Mogę spać dzisiaj u ciebie?
-Ale to jest mój dom. – Powiedziałam po jego wypowiedzi.
-Aaa….. to mogę spać z wami?
-Mam wolną sofę.
Chłopak po tych słowach rozgościł się w moim salonie, od razu znalazł duży koc w koty. Ułożył się wygodnie na sofie i przykrył się kocem. W tym czasie dostawczyni pizzy się pożegnała i wyszła. Zaczęłyśmy jeść naszą kolacje, przy okazji podzieliliśmy się (z tego co się dowiedziałam od Ley) z Jakiem. Po naszym posiłku poszliśmy spać, Jake chrapał na cały dom. Kiedy zasnęłam czułam wilgoć na mojej twarzy, otworzyłam oczy to był mój kot. Po chwili usłyszałam  głosy, dobiegały one ze strychu. Wyszłam z mojego pokoju i weszłam po schodach na strych. Była tam Ley trzymana za szyję przez Thomasa który ciął jej gardło.  Tylko kiedy się tam pojawiłam, Thomas mnie zauważył i przestał przesuwać nóż po gardle Ley, wręcz ją puścił. Ley odsunęła się od niego i stanęła koło mnie.
Kurde…haha –powiedział Thomas przez swój śmiech- … niestety was nie zabije….szkoda…
Miałyśmy wtedy minę pt.”O co chodzi temu psycholowi?”.
-Aha jeśli chodzi o nóż to jest z firmy Benchmade.
Widać było, że Ley po odpowiedzi się ucieszyła.
-Tak więc… jeżeli już was nie zabije to….- Nie dokończył ponieważ na strych wszedł Jake. BRAWO!
-Hej, nie mogłem was znaleźć. W ogóle gdzie tu jest toaleta? O! Widzę, że się spotkaliście! Więc jak Ley? Z jakiej firmy jest ten nóż?
- Benchmade.-Odpowiedziała mu Ley ze spokojem w głosie
-Więc to po to była ci ta marka. No właśnie, a propo pytania które wrednie mi przewał wasz koleżka, nie mam gdzie spać mogę u was nocować? Tak, tak wiem, spokojnie nie zabije was…. no chyba, że tego waszego kolegę.-Zapytał się patrząc się na mnie z uśmiechem.
-Jak chcesz mam jeszcze wolną szafę, a co do ciebie Jake łazienka jest w korytarzu na prawo.
Gadaliśmy z Thomasem jakieś pół nocy, w końcu nasz kozaczek zasną przy schodach a Jake spał przy nim. Kiedy chłopaki poszli spać zaczęłam przygotowywać śniadanie. Kiedy robiłam posiłek to Ley jadła ostatni kawałek pizzy.
-Skąd ty znasz Jake’a?-zapytałam sie Lessi.
-No przyszedł do mnie jak siedziałam na werandzie.
-Czyli jest takim niedoszłym pedofilem?
-Nie... no cos ty takie pytania to do niego.
-Kurde, fajny ten Thomas tylko….. dlaczego wtedy cię nie zabił lub mnie nie zaatakował?
-A bo ja wiem, pytasz się mnie tak jakbym wiedziała!
Chwilę później do kuchni wszedł zaspany Jake mówiąc:
-To Tomcio nie jest z wami? Wydawało mi się, że zasypiałem przy nim…
-Bo tak było. –Wtrąciła się Ley
-Yyyyy mówiąc prościej, chyba uciekł.
-Ok, nieważne. Chcesz śniadanie? – Powiedziałam, a na moje pytanie Jake odpowiedział kiwając głową na tak. Kiedy nałożyłam mu jajecznice na talerz poszłam na górę po mój telefon. Leżał on na łóżku, kiedy go wzięłam to zahaczyłam o moją pościel i spadła ona na podłogę razem z kartką papieru na której było napisane dość czytelnym pismem:
„Dzięki za nocleg. Jak nie będzie Twoich rodziców to na pewno wpadnę i tak wiem, że rodzice Cię nie kochają i często wyjeżdżają więc przygotuj się na moje częste wizyty ;p i jeszcze jakby Cię to ciekawiło to wyszedłem przez okno. Żegnam.
                                               Thomas                     
P.S. Proszę następnym razem nie chcę spać koło tego Jake’a ;__;”
„Boże, od dzisiaj mój dom będzie robił za hotel dla mordercy” pomyślałam po czym poszłam wreszcie zjeść swoje śniadanie.

czwartek, 27 sierpnia 2015

Rozdział #2- Leassi

Wstałam, po czym spojrzałam na moją komórkę, na której widniała godzina 5.14. Było dość wcześnie ale najdziwniejsze jest to że się wyspałam. No cóż, więc wstałam podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej bluzkę z czaszką i krótkie spodenki, po czym poszłam ogarnąć się do toalety. Siedziałam w niej jakąś godzinkę, po czym zeszłam na dół zrobić sobie jajecznice. Zjadłam powoli, ponieważ się nie śpieszyłam. Po śniadaniu poszłam obejrzeć wiadomości, no bo nic ciekawego nie było w telewizji. Podeszłam wolnym krokiem do stolika i już miałam sięgnąć po pilota, lecz moją uwagę przykuła kartka, postanowiłam ją przeczytać. Pisało na niej „Leya jeżeli to czytasz to jestem na dyżurze i nie będzie mnie na weekend w domu, mam nadzieję że jak przyjadę będziesz cała i zdrowa, a i jeszcze jedno uważaj na tego zabójcę i nie choć sama po lesie. Twoja kochająca cię ciotka”. Ta kochająca jasne, aktualnie dla mnie jesteśmy na etapie „Znajomy-znajoma”. Spojrzałam na zegarek, dochodziła godzina siódma, więc postanowiłam wziąć torbę i udać się do szkoły. Gdy doszłam była równo siódma. Idąc do klasy zahaczyłam o szafkę, wyciągając zeszyt i książki od matematyki. Gdy weszłam do klasy, zdziwił mnie widok tego co tam zastałam. No właśnie co ja tam zastałam? Kompletnie NIC, nicość pustość i nie wiem jak jeszcze można to nazwać. Usiadłam do swojej ławki zastanawiając się czy dzisiaj na pewno pierwszą mamy matematykę. O 7.23 do klasy weszła Foxy. Nawet nie wiecie jak ucieszyłam się na jej widok. Foxy udała się do ławki za moją i zaczęła temat tego seryjnego mordercy. Jak się okazało jej też nie zbyt on ciekawił, więc zmieniłyśmy temat i zaczęłyśmy rozmawiać o naszym dzisiejszym spotkaniu, ponieważ jej rodzice gdzieś jak dobrze zrozumiałam wyjechali, a no właśnie mojej ciotki nie ma. Po chwili do naszej klasy weszła typowa tapeciara Jessica ze swoimi koleżaneczkami Charlotte i Marthą. Ja nie rozumiem jak można nałożyć tyle makijażu na twarze, nie jest jej z nim ciężko. Zapytałam sama siebie. Zaczęła krzyczeć na całą naszą salę że zakochała się w Thomasie. Chłopaków mało to interesowało, w sumie się nie dziwię, a inne dziewczyny z naszej klasy ją popierały. Po skończonych lekcjach razem z Foxy, postanowiłyśmy wrócić przez las. Tak w okolicy grasuję morderca ale po co siedzieć w bezpiecznym domku jak można iść do lasu. Po kilku minutach zauważyłam lisa, Foxy też go zauważyła i zaczęła za nim biec. Co ja z nią mam. Zaczęłam krzyczeć żeby się zatrzymała, ale ona zrobiła to dopiero wtedy kiedy zwierzę zniknęło nam z pola widzenia. Zaczęłam na nią krzyczeć, gdy się uspokoiłam spojrzałam w niebo, no świetnie było ciemno. Spojrzałam na nią groźnie. Zdecydowałyśmy, że będziemy dzisiaj spać w lesie, bo po co wracać do domu, prawda? Usiadłyśmy pod drzewem i zaczęłyśmy gadać o Jessice.
-Uważasz, że Jessica może zrobić coś głupiego?.  Wiesz ma obsesje na punkcie Thomasa.
-Nie jestem pewna, ale ja na jej miejscu bym uważała.
-Uważała na co?
-No wiesz skoro jest to psychopata to jestem pewna że jak na niego trafi, to nie skończy się to dobrze.
-Dlaczego od razu psychopata? Może to jest najemnik?
-Oj siedź cicho, ja twierdzę że jest psychopatą, no bo kto inny zabija tylu ludzi, no chyba że jest z Mafii... Nie pomyślałam o tym.
-Ok może się ogarniemy. Mam przy sobie zapalniczkę więc może…
-Czekaj .Czy ty zawsze masz przy sobie zapalniczkę?!
-Zapalniczkę i scyzoryk. Ok poszukajmy jakiś patyków i rozpalmy ogień… robi się zimno. Powiedziała po czym spojrzała na telefon i zakomunikowała mi że jest godzina 22.40. Poszłyśmy poszukać patyków. Znalazłyśmy jakieś 15 suchych patyków, ułożyłyśmy je w kupkę, po czym Foxy wyciągnęła zapalniczkę i zapaliła ognisko. Ogień nie był zbyt duży ale co najmniej nie zamarzniemy. Foxy ziewnęła, a ja po chwili powtórzyłam tą czynność. Powiedziała że jest już 1.30. Po chwili ona zasnęła. Próbowałam ją obudzić, lecz ja sama zasnęłam. Poczułam jak ktoś mnie szturcha więc otworzyłam oczy, po czym spojrzałam z wyrzutem na Foxy, ale ona tego nie zauważyła gdyż cały czas patrzyła się przed siebie, więc powtórzyłam tą czynność. Był tam mężczyzna ok 25 lat, miał średniej długości brązowo blondyńskie włosy, był ubrany w czarną bluzę brązowo czarne spodnie, żółto pomarańczowy pas z czymś podobnym do kołczanu, bandaż na lewym łokciu i miał bliznę pod lewym okiem, w dodatku wszystko było oblane świeżą krwią. Można było łatwo zobaczyć, że Foxy i ja się bałyśmy, jego chyba nawet go trochę to cieszyło. Po chwili zauważyłam, że trzyma on w ręce nóż z jakimś wisiorkiem. Co nasze zdziwienie on tylko się na nas patrzył swoimi świecącymi dużymi różowo czerwonymi oczami, ta to było dziwne może nosił soczewki. Tak Leya myśl o tym czy nosi soczewki kiedy przed tobą stoi morderca. Świetnie. Po około minucie patrzenia się na nas uciekł, raczej nie można było to nazwać ucieczką prędzej znikną w mroku. „Jezu, zasnęłam w środku lasu, czy ja w ogóle czasem myślę?!” pomyślałam, po chwili Foxy wzięła mnie za rękę i zaczęła biec w przeciwną stronę niż pan podglądacz. Oczywiście dotrzymywałam jej kroku. Dość szybko znalazłyśmy drogę co nie powiem było dziwnie. Szybko udałyśmy się do naszych domów. Postanowiłyśmy że będziemy pisać SMS-y żeby nie zasnąć. Przestałyśmy do siebie pisać o 6 rano ponieważ było dosyć jasno, więc postanowiłam się ubrać, podeszłam do szafy a z niej wyciągnęłam moją białą bluzkę z czarnymi piorunami, i długie, czarne spodnie. Poszłam do łazienki. Po wykonaniu wszystkich czynności zeszłam na dół gdzie zrobiłam sobie płatki. Postanowiłam usiąść na werandzie. Gdy wyszłam zobaczyłam policję, która stała naprzeciwko domu Foxy. Pomyślałam że może Thomas znowu zaatakował. Po chwili poczułam wibrację w kieszeni, więc wyciągnęłam telefon, po czym wpisałam hasło i odczytałam wiadomość „Cześć mam nadzieję że nikt cię nie zabił ;) nie chciałabyś dzisiaj do mnie wpaść na noc? Czekam na odpowiedź :^” Była to Foxy, uśmiechnęłam się pod nosem gdy jakiś brunet przechodził koło mojego domu i mi pomachał, oczywiście z grzeczności odmachałam po czym odpisałam Foxy „Ok czemu nie I tak nie mam nic do roboty xD”. Po odpisaniu, podniosłam głowę i prawie nie spadłam z krzesła, gdy zobaczyłam tego bruneta.
-Cześć, Jake jestem.
-yy... Hej, a ja Leassi ale mów mi Leya.
-Mam do ciebie pytanie.
-Pytaj.
-Nie boisz się że ten morderca, yyy jak mu tam.
-Thomas.
-No dokładnie Thomas nie przyjdzie tu i zabiję taką ślicznotkę.
-No coś ty nie ma czego to tylko jakiś rąbnięty psychol który lubi zabijać.
-No eee... wiesz.
-A tak poza tym interesuje mnie jedna rzecz.
-Jaka?
-No jakiej firmy jest ten jego nóż, bo szczerzę sama mam ich kolekcję ale takiego nie mam.
-Wiesz może go spytaj czy się wymieni.
-No wiesz to dobry pomysł. I tak zleciało mi całe popołudnie na rozmawianiu z nim, w sumie jest całkiem miły, lecz gdy uświadomiłam sobie która godzina grzecznie go przeprosiłam i udałam się do domu Foxy. Ta oczywiście chciała zacząć temat Tomka, tak od teraz go tak nazywam, ale ja zaprzeczyłam. Pogadałyśmy jeszcze po czym o 24 położyłyśmy się ja na materacu, a Foxy i jej kot Avi na jej łóżku. Po jakiś dziesięciu minutach usłyszałyśmy dzwonek do drzwi.

-------------------------------
Jetem jej cieszycie się ??? tak wiem sory że nie było rozdziału wcześniej ale jak już pisałam, byłam nieobecna, ale już jestem i postaram się teraz dodawać regularnie ;)

niedziela, 23 sierpnia 2015

Rozdział #2 - Foxy



Po godzinnym śnie wstałam o 6 rano. Jak w Polsce spakowałam się do szkoły, ubrałam się i zjadłam moje śniadanie. Spojrzałam na gazetę i wielkimi literami na pierwszej stronie było napisane „KOLEJNE MORDERSWA W RUDZE”, jak zawsze nie przejmowałam się tym co pisze w gazecie więc zebrałam się do szkoły. Dlatego, że dzisiaj było dość zimno jak na początek września to założyłam jeszcze bluzę z teledysku G-dragon’a z napisem „ONE OF A KIND”. Przyszłam do szkoły około 7:20. Moją pierwszą lekcją była matematyka czyli przedmiot z którego byłam najsłabsza. W klasie siedziała już Ley, więc usiadłam jak zawsze za nią i zaczęłyśmy rozmowę o tym ‘’Seryjnym mordercy”. Ley tak samo to mało obchodziło dlatego zaczęłyśmy gadać o dzisiejszym spotkaniu, ponieważ moi rodzice i jej ciocia gdzieś wyjeżdżali, więc miałyśmy wolną chatę przez weekend. Po chwili do naszej klasy weszła typowa tapeciara: Jessica ze swoimi koleżaneczkami Charlotte i Marthą. Zaczęła krzyczeć na całą naszą salę że zakochała się w Thomasie (ponieważ tak na imię ma morderca). Chłopaków mało to interesowało a inne dziewczyny z naszej klasy ją popierały. Po lekcjach wracałam z Ley do domu, zdecydowałyśmy iść na spacer do lasu. Po chwili zauważyłam lisa w lesie i ja głupia za nim pobiegłam… Dość długo nie mogłam go zgubić, ale w końcu znikł mi z oczu. Ley zaczęła na mnie krzyczeć, że jestem głupia bla bla bla. Lecz w końcu miała racje, my się zgubiłyśmy a niebo zaczęło robić się ciemne. Zdecydowałyśmy, że będziemy dzisiaj spać w lesie po prostu super… usiadłyśmy pod drzewem i zaczęłyśmy gadać o Jassice.
-Uważasz, że Jessica może zrobić coś głupiego?.  Wiesz ma obsesje na punkcie Thomasa.
-Nie jestem pewna, ale ja na jej miejscu bym uważała.
-Uważała na co?
-No wiesz skoro jest to psychopata to jestem pewna że jak na niego trafi, to nie skończy się to dobrze.
-Dlaczego od razu psychopata? Może to jest najemnik?
-Oj siedź cicho, ja twierdzę że jest psychopatą, no bo kto inny zabija tylu ludzi, no chyba że jest z Mafii... Nie pomyślałam o tym.
-Ok może się ogarniemy. Mam przy sobie zapalniczkę więc może…
-Czekaj .Czy ty zawsze masz przy sobie zapalniczkę?!
-Zapalniczkę i scyzoryk. Ok poszukajmy jakiś patyków i rozpalmy ogień… robi się zimno.
Po tym zdaniu zobaczyłam na telefon, była 22:40. Znalazłyśmy jakieś 15 suchych patyków, ułożyłyśmy je w kupkę i zapaliłam je. Ogień nie był zbytnio duży ale coś przynajmniej było. W pewnej chwili zaczęłam ziewać, było to około 1:30 wiem to bo akurat wtedy zobaczyłam na telefon. Chwilę po tym zasnęłam i Ley chyba też. Kiedy spałam poczułam nagły przepływ zimna obudziłam się ale byłam tak śpiąca, (jak porządnie nie spałam od 3 dni) że nie otworzyłam oczu. Miałam dziwne uczucie, że ktoś nas obserwuje, usłyszałam jak ktoś łamie gałęź. Szybko otworzyłam oczy zaczęłam budzić Leassi ponieważ to co zobaczyłam mnie zamroziło. Był tam mężczyzna ok 25 lat, miał średniej długości brązowo blondyńskie (xd) włosy, był ubrany w czarną bluzę brązowo czarne spodnie, żółto pomarańczowy pas z czymś podobnym do kołczanu, bandaż na lewym łokciu i miał bliznę pod lewym okiem, w dodatku wszystko było oblane świeżą krwią. Można było łatwo zobaczyć, że Ley i ja się bałyśmy, jego chyba nawet go trochę to cieszyło. Po chwili zauważyłam, że trzyma on w ręce nóż z jakimś wisiorkiem. Co nasze zdziwienie on tylko się na nas patrzył swoimi świecącymi dużymi różowo czerwonymi oczami. Po około minucie patrzenia się na nas uciekł, raczej nie można było to nazwać ucieczką prędzej znikną w mroku. „Jezu, zasnęłam w środku lasu, czy ja w ogóle czasem myślę?!” pomyślałam, szybko chwyciłam Ley za rękę i pobiegłam w inną stronę niż nasz „Tajemniczy podglądacz”. Nawet szybko znalazłyśmy drogę, (co było dziwne) na szczęście las był jakieś 10 minut od naszych domów. Kiedy biegłam oczy same z siebie mi się zamykały i co każde dłuższe mrugnięcie widziałam tą postać w tle wielkich i grubych drzew. Doszłam do domu a Ley do swojego, zdecydowałyśmy, że będziemy pisać do siebie SMS’y żeby żadna z nas nie zasnęła i nie natknęła się na… chyba wiadomo na kogo… Przestałyśmy do siebie pisać o 6 rano ponieważ było dosyć jasno. Więc zeszłam na dół włączyłam telewizor i zaczęłam robić sobie śniadanie. Wyciągnęłam biały ser, dołożyłam do niego śmietanę i  szczypiorek. Usiadłam ze swoją miską na kanapie i włączyłam na wiadomości bo akurat się zaczynały. W telewizorze była moja ulica a konkretniej dom z nad przeciwka z napisem na dole  „CZYŻBY KOLEJNE OFIARY  THOMASA?”. Po przeczytaniu tego zadzwonił mój dzwonek do drzwi, na szczęście to był tylko gościu który przywiózł moje rzeczy z Polski. Kiedy otwierałam drzwi zauważyłam, że przed domem mojego już zmarłego sąsiada są wozy policyjny i inne bzdety które szczerze mało mnie obchodziły. Otworzyłam paczkę a tam były moje nigdy nie przeczytane książki i plakaty z K-POP’erami typu BIGBAN lub BTS i z Andy’m Biersack’iem. Szybko zaczęłam dekorować swój pokój. Po chwili usłyszałam, że mój telefon zaczyna dzwonić, to była moja mama. Pytała się czy wszystko ok i w ogóle inne rzeczy, nie chciałam jej mówić o nasze nocce z Ley w lesie, nie chciałam jej martwić. Potem wpadłam na pomysł, że Ley wpadnie do mnie na noc, więc napisałam do niej. „Cześć mam nadzieję że nikt cię nie zabił ;) nie chciałabyś dzisiaj do mnie wpaść na noc? Czekam na odpowiedź :^”Leassi szybko odpisała mi SMS’a o treści : „Ok czemu nie I tak nie mam nic do roboty xD”. Wtedy zdałam sobie sprawę, że od przedwczoraj się nie kąpałam, więc poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Potem dlatego, że nie miałam nic do roboty to włączyłam swój komputer i zaczęłam szukać informacji o Thomasie. Jedyne co się dowiedziałam to to, że ma na nazwisko Cage, ma 26 lat i że jego pierwsze morderstwo było na matce kiedy miał 17 lat. Potem na mój komputer wbił mój kot.
-Avi, wyłączyłeś mi wszystkie strony!
Odpowiedział mi miałknięciem, lecz niczego ważnego się nie dowiedziałam więc zaczęłam się z nim bawić. Około 19:00 przyszła Ley, opowiedziałam jej o tym co się dowiedziałam powiedziała mi tylko, że nie chce nawet o nim słyszeć więc zmieniłyśmy temat. O północy położyłam się do łóżka z Avi’m a Ley położyła się na materacu. Po dziesięciu minutach w moim domu rozległ się dźwięk dzwonka.
------------------------------------------------------------------------------------
Od razu mówię że nie wiem kiedy będzie ten rozdział oczami Laessi jak coś najpóźniej będzie w piątek!

niedziela, 16 sierpnia 2015

Rozdział #1- Leassi

Przeprowadziłam się do Rugi z małego włoskiego miasteczka, ponieważ moji rodzice i siostra zgineli w pożarze, a moja najbliższa rodzina mieszka właśnie w Niemczech. Właśnie stoję na lotnisku i czekam na moją ciotkę Elizę. Jest ona wysoką blądynką o pięknych niebieskich oczach. Mam ze sobą jedną walizkę, w której znajdują się niektóre moje rzeczy które zostały po pożarze. Mam też psa, ale on już jest u ciotki, ponieważ wysłałam go wcześniej. Tak czekałam na nią, aż nagle coś a raczej ktoś na mnie skoczył. Moja kochana Nawara, jest to mały owczarek niemiecki. Pogłaskałam ją, i zaczęłam szukać ciotki wśród tych wszystkich ludzi.            
-Leya.- Usłyszałam po czym moja ciotka rzuciła mi się na szyję.                                          
-Dusisz.                                                                                                                                                       -Ach no tak przepraszam, a tak swoją drogą ten twój diabeł nie dawał mi spokoju.                               -To nie diabeł tylko Nawara, i to tylko mój kochany aniołek. Powiedziałam, po czym wzięłam walizkę i razem z ciotką i Nawarą udałyśmy się do auta. Droga nie trwała zbyt długo ponieważ ciotka mieszkała na obrzeżach Rugi a nie w centrum. Weszłam do domu, rozpakowałam się, po czym spakowałam książki na jutrzejszy dzień, a że było jeszcze wcześnie postanowiłam pujść na spacer po okolicy. Oczywiście gdy byłam już przy drzwiach podbiegła do mnie Nawara i zaczęła skomleć, więc wziełam ją ze sobą. Nigdy nie chodzę z nią na smyczy więc teraz nie postanowiłam zrobić wyjątku. Wyszłam z domu i udałam się w stronę lasu, po drodze przechodziłam koło parku, lecz ja zawsze wszystko w tym stylu omijam szerokim łukiem. Nie wiem czemu ale nie przepadam za chodzeniem po parkach, lub oglądaniu jakiś wystaw, Nie to nie dla mnie. Po kilku minutach doszłam już do tego lasu. Pochodziłam tam chwilę po czym udałam się z moim owczarkiem do domu, gdzie od razu rzuciłam się na łóżko i w tempie natychmiastowym zasnęłam. Obudziłam się o godzinie 3.20, ponieważ znowu śnił mi się tamten dzień, ten cholerny pożar. Wiedziałam że już nie zasnę więc postanowiłam zejść na dół, gdzie zrobiłam sobie tosty z szynką i zaczęłam je pałaszować. Po skończonym posiłku, spojrzałam na zegarek, na którym znajdowała się godzina 4.15. Jak mniemam do szkoły miałam na 8. Postanowiłam pujść na górę do mojego pokoju, w którym zaatakowałam moją szafę w poszukiwaniu odpowiednich ciuchów, dobra muszę to przyznać przydałyby mi się zakupy. Wzięłam moją ulubioną miętową bluzkę, która była nad pempek z napisem ,,All of me Love All of you'', czarne leginsy oraz jeszcze kilka dodatków. Po czym poszłam do łazienki wziąść prysznic. Był on dość długi bo miałam dużo czasu do rozpoczęcia lekcji. Wyszłam spod prysznica, ubrałam się i zrobiłam dość mocny makijaż. Jeszcze związałam moją bujną czuprynę co nie powiem sprawiało mi nie małe kłopoty. Gdy wyszłam z łazienki z przyzwyczajenia sprawdziłam zegarek. Była 6.15 co oznaczało że muszę się już zbierać. Szybko zabrałam moją białą torbę i w pośpiechu zdążyłam jeszcze wrzucić moją nową książkę ,,Pegaz-Ogień życia" dostałam ją wczoraj od ciotki. Pewnie zastanawiacie się po co ją wzięłam, otóż nie lubię za bardzo się wyróżniać, wolę wtapiać się w tło. Doszłam do miejsca którego nie cierpie, a tylko tak mogłam dojść do szkoły, która była zresztą bardzo widoczna. Rozejrzałam się w poszukiwaniu innej drogi, ale niestety żeby dojść do szkoły musiałam przejść przez park. Dobra zrobiłam to i nie powiem wiele osób się za mną oglądało, no cóż nie moja wina że przebiegłam tą trasę najszybciej jak tylko umiałam. Udałam się do mojej szafki, która znajdowała się na końcu korytarza i miała numer 1909, nie wiem czemu ale ucieszyłam się gdyż urodziłam się właśnie 19 września. Wyciągnełam z plecaka niepotrzebne książki, spojrzałam przelotnie na plan, miałąm mieć fizykę, a z tego co wiem uczyć mnie będzie nasz wychowawca. Spojrzałam w stronę książki, lecz nie wyciągnęłam jej tylko zamknęłam szafkę i powolnym krokiem udałam się w stronę klasy. Lekcja minęła mi dość szybko, zresztą tak jak wszystkie inne, nie uważałam na nich zbytnio, gdyż wszystkie te tematy przerabiałam w gimnazjum. Nie wiedziałam że jest tu taki zaniżony poziom, oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie miała przy sobie mojego kochanego szkicownika, więc na każdej lekcji próbowałam odtworzyć postać Wilka który mi się śnił, i nie nie był to typowy wilk tylko jakiś taki dziwny. Nie udało mi się przeczytać Pegaza dlatego gdy wychodziłam ze szkoły wrzuciłam sobie ją do torby. Gdy wyszłam, przypomniało mi się że będę musiała przejść przez miejsce diabłów, czyli park. Szybko przez niego przebiegłam, po czym odetchnęłam z ulgą, lecz nie trwało to długo gdyż jakaś dziewczyna we mnie wpadła, miała ona długie bląd włosy i śliczne zielone włosy.              
-Przepraszam.-Powiedziała-Ach, ty chodzisz ze mną do klasy, tak? Ja jestem Foxy, a jak mówią na ciebie?.                                                                                  
-Jestem Leassi ale mówią do mnie Lea lub Ley.- Przez całą drogę do domu rozmawiałyśmy, jak się okazało była całkiem miła i od razu wiedziałam że się zaprzyjażnimy. Okazało się że była moją sąsiadką, odprowadziłam ją pod jej dom, po czym udałam się do siebie, gdzie zjadłam obiad, jak się okazało ciotki nie było w domu bo była na dyżurze. Tak jest lekarzem a dokładniej chirurgiem. Skoro jej nie ma w domu to mnie też tu nic nie trzyma. Wzięłam moją torbę w której miałąm zeszyty, oraz książkę. Oczywiste było że wzięłam Nawarę, poszłyśmy do tego lasu co wczoraj, usiadłam pod drzewem po czym zaczęłam odrabiać lekcję. Na świeżym powietrzu muj mózg lepiej pracuję. Odrobiłam je dość szybko, bo gdy skończyłąm była godzina 16.36 Obejrzałam się za Nawarą. Biegła ona za wiewiórką. Wzięłam się za czytanie, bo jak sobie postanowiłam będę czytać jeden rozdział dziennie, ponieważ premiera drugiej książki z tej seri miała mieć miejsce dopiero za 34 dni. Tak dokładnie odliczam, możecie się śmiać. Gdy przeczytałam zawołałam Nawarę, po czym razem udałyśmy się do domu, ciotki jeszcze nie było więc wzięłam sobie komedio-horror Carrie, nie był on dla mnie straszny, gdyż ja nie boję się horrorów, ale za to był dość ciekawy bo opowiadał o dziewczynie która miała moc telekinezy. Gdy film się skończył, wzięłam moją pidżamę, po czym przebrałam się w nią. A tak w ogóle nie rozglądałam się jeszcze tak dokładniej po pokoju, był on w kolorach Pomarańczowo czarnych, bardzo lubię te kolory. Było w nim duże okno na całą ścianę, pod nim znajdowało się podwójne łóżko, po prawej stronie znajdował się pusty regał na książki, który podzielony był na dwie części czyli przeczytane i nieprzeczytane. Obok regału znajdowała się komoda z drukarką i wieżą. Zaś na prawej ścianie znajdowała się tablica korkowa, a pod nią moje biurko, z laptpem. On nie był muj no chyba że ciotka mi go kupiła. Na ścianie gdzie znajdowały się drzwi do łazienki i do wyjścia znajdowały się zdjęcia, moje z rodzicamy i siostrą, moje z ciotką, i oczywiście moje z Nawarą, które zrobiła moja siostra. Postanowiłam pujść spać gdyż byłam zmczona, ale też byłam przekonana że znowu przyśni mi się tamten dzień. Nie myślałam za dużo ale też niewiem kiedy Morfeusz porwał mnie w swoję objęcia.

sobota, 15 sierpnia 2015

Rozdział #1 - Foxy



Ja i moi rodzice przeprowadziliśmy się do Rugi, która znajduję się w Niemczech. Mój ojciec dostał awans, więc przeprowadziliśmy się. Pierwsze co zrobiłam to przyszłam do mojego pokoju, nie był on zbyt duży, ale dało się w nim pomieścić. Pokój był zielono żółty, było tam niewielkie łóżko nad którym było wielkie okno, komodę, a na mojej ścianie było powieszone zdjęcie jej rodziny. Poszłam się wyspać, cała podróż bardzo mnie zmęczyła, a poza tym przyjechałam o 2 w nocy. Z natury jestem leniem, więc jak zawszę zaspałam, akurat na pierwszy dzień szkoły.  Szybko otworzyłam szafę i wyjęłam z niej koszulkę z kotem, jeansy i w pośpiechu wzięłam jeszcze pierwsze lepsze conversy. Ubrałam się dość szybko, zabrałam jeszcze moją czarno-zieloną torbę, po czym zbiegłam na dół, gdzie szybko zrobiłam sobie kanapkę, i zakładając szarą bluzę na siebie wybiegłam z domu, przy okazji jak wybiegałam sprawdziłam zegarek i zauważyłam godzinę 7:43, a droga do szkoły zajmowała mi 15 minut. W końcu dobiegłam do mojego liceum, wyglądało ono trochę jak internat, ale skąd ja wiem czy nim nie było. Weszłam  do mojej klasy, po drodze zahaczając o moją szafkę, a to co tam zobaczyłam mnie zdziwiło, gdyż była tam wielka rozpierducha. Zajęłam wolne miejsce na końcu klasy, moją uwagę przykuła dziewczyna która siedziała przede mną, miała ona długie czarne włosy z pomarańczowym pasemkiem, spięte w kucyka. Po 10 minutach do sali wszedł nasz wychowawca. Był on stary, prawie łysy i gruby. Nosił on brązowy garnitur z dużymi kwadratowymi okularami i mówił z francuskim akcentem. Po chwili zaczęła się lekcja. Zajęcia minęły mi dość szybko a ze szkoły wyszłam o godzinie 15.10. Kiedy wychodziłam z niej zauważyłam, luźno ubranego chłopaka, który spał pod drzewem i to był dla mnie idealny moment do żartów, więc wyciągnęłam marker, i chyba wiadomo co zrobiłam. Zauważyłam jak jakaś dziewczyna idzie w naszą stronę więc szybko wskoczyłam na drzewo. Brunet po chwili się obudził, i usłyszałam śmiech. Dziewczyna pokładała się ze śmiechu, więc ja zdecydowałam zejść z drzewa i zacząć uciekać gdy on zaczął mnie gonić. Chyba już nie byłam ścigana, ale wpadłam na kogoś. Była to ta sama dziewczyna za którą siedzę.
-Przepraszam.- Powiedziałam jeszcze ze śmiechem w głosie.-Ach, ty chodzisz ze mną do klasy, tak? Ja jestem Foxy, a jak mówią na ciebie?
-Jestem Leassi ale mówią do mnie Lea lub Ley.- Przez całą drogę do domu rozmawiałyśmy, jak się okazało ma ona psa, dokładniej owczarka niemieckiego który wabi się Nawara, że też niedawno się przeprowadziła i że jest moją sąsiadką. Przed moim domem pożegnałyśmy się, pierwsze co mnie spotkało w domu, to moja mam bijąca mnie po głowie starą gazetą, twierdząc że się z nią nie pożegnałam gdy wychodziłam ze szkoły. Przepraszałam ją 20 minut, aż w końcu się uspokoiła i zaprosiła mnie do jadalni, na obiad. Gdy już siedziałam przy stole, zaczęła się mnie pytać jak w szkole, odpowiedziałam jej prawie wszystko, nie zagłębiając się w szczegóły, czyi ,,Mam przyjaciółkę i od dzisiaj, dzięki mnie jeden gościu jest murzynem". Rozmowa dalej nie dążyła. Po obiedzie, odrobiłam lekcję, jak zawszę bawiłam się z moim kotkiem i weszłam na swój komputer. Około północy poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w moją piżamę, która składała się z krótkich spodenek i bluzki która już nie nadaje się do chodzenia na mieście. Pościeliłam swoje łóżko i do jakiejś 3 w nocy czytałam creepypaste, i poszłam spać…..raczej się położyć bo jestem nocnym markiem.

czwartek, 13 sierpnia 2015

Shadow

Heoj tutaj Shadow i tyle się męczyłam nad zrobieniem loga na ten blog ze padam ale dobra mam skończone a na nim znajdują się Foxy (ta ruda) i Toby ( jednorożec ) które są kucyczkami Dream oraz Chloe ( ta z czarnymi włosami) i Jasper  (to ten co został xD) są mojimi kucyczkami mam nadzieje ze wam się podoba ( siedziałam nad tym 2 godzinki xD)

Informacje o blogu (づ ̄ ³ ̄)づミ★

Cześć tutaj Dream i razem z Shadow będziemy prowadzić tego bloga. Ten blog będzie pisany z dwóch perspektyw jeden z mojej -Foxy, a drugi od Shadow -Leassi. Będziemy pisać ten blog regularnie (no chyba że w rok szkolny xd). W skrócie będzie to blog o dwóch przyjaciółkach które są demonami :>. A tutaj macie jak mniej więcej wyglądają główne bohaterki.

Leassi Obre- dziewczyna o czarnych włosach i złotych oczach, jest ona skrzywdzona przez los, gdyż jej rodzice i starsza siostra zginęli w pożarze. Jej charakter jest dość specyficzny gdyż potrafi się szybko zmienić, czasami jest spokojna i siedzi w domu i się uczy, a czasami jest szalona, chodzi na imprezy i olewa nie którę sprawdziany. Ma ona 16 lat i kilku przyjaciół którzy mówią na nią Ley. Nigdy nie miała chłopaka.

Foxy Miller- dziewczyna, która więcej czasu spędza na żarty, ale w niektórych chwilach umie zachować powagę. Dziewczyna choruje na analgezję, więc w dzieciństwie była ofiarą kpin. Foxy ma długie blond włosy i jasno zielone oczy. Ma ona 3 starszych braci. Ma 16 lat i wielu przyjaciół.