Która Bohaterka bardziej przypadła wam do gustu?? ^^

czwartek, 27 sierpnia 2015

Rozdział #2- Leassi

Wstałam, po czym spojrzałam na moją komórkę, na której widniała godzina 5.14. Było dość wcześnie ale najdziwniejsze jest to że się wyspałam. No cóż, więc wstałam podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej bluzkę z czaszką i krótkie spodenki, po czym poszłam ogarnąć się do toalety. Siedziałam w niej jakąś godzinkę, po czym zeszłam na dół zrobić sobie jajecznice. Zjadłam powoli, ponieważ się nie śpieszyłam. Po śniadaniu poszłam obejrzeć wiadomości, no bo nic ciekawego nie było w telewizji. Podeszłam wolnym krokiem do stolika i już miałam sięgnąć po pilota, lecz moją uwagę przykuła kartka, postanowiłam ją przeczytać. Pisało na niej „Leya jeżeli to czytasz to jestem na dyżurze i nie będzie mnie na weekend w domu, mam nadzieję że jak przyjadę będziesz cała i zdrowa, a i jeszcze jedno uważaj na tego zabójcę i nie choć sama po lesie. Twoja kochająca cię ciotka”. Ta kochająca jasne, aktualnie dla mnie jesteśmy na etapie „Znajomy-znajoma”. Spojrzałam na zegarek, dochodziła godzina siódma, więc postanowiłam wziąć torbę i udać się do szkoły. Gdy doszłam była równo siódma. Idąc do klasy zahaczyłam o szafkę, wyciągając zeszyt i książki od matematyki. Gdy weszłam do klasy, zdziwił mnie widok tego co tam zastałam. No właśnie co ja tam zastałam? Kompletnie NIC, nicość pustość i nie wiem jak jeszcze można to nazwać. Usiadłam do swojej ławki zastanawiając się czy dzisiaj na pewno pierwszą mamy matematykę. O 7.23 do klasy weszła Foxy. Nawet nie wiecie jak ucieszyłam się na jej widok. Foxy udała się do ławki za moją i zaczęła temat tego seryjnego mordercy. Jak się okazało jej też nie zbyt on ciekawił, więc zmieniłyśmy temat i zaczęłyśmy rozmawiać o naszym dzisiejszym spotkaniu, ponieważ jej rodzice gdzieś jak dobrze zrozumiałam wyjechali, a no właśnie mojej ciotki nie ma. Po chwili do naszej klasy weszła typowa tapeciara Jessica ze swoimi koleżaneczkami Charlotte i Marthą. Ja nie rozumiem jak można nałożyć tyle makijażu na twarze, nie jest jej z nim ciężko. Zapytałam sama siebie. Zaczęła krzyczeć na całą naszą salę że zakochała się w Thomasie. Chłopaków mało to interesowało, w sumie się nie dziwię, a inne dziewczyny z naszej klasy ją popierały. Po skończonych lekcjach razem z Foxy, postanowiłyśmy wrócić przez las. Tak w okolicy grasuję morderca ale po co siedzieć w bezpiecznym domku jak można iść do lasu. Po kilku minutach zauważyłam lisa, Foxy też go zauważyła i zaczęła za nim biec. Co ja z nią mam. Zaczęłam krzyczeć żeby się zatrzymała, ale ona zrobiła to dopiero wtedy kiedy zwierzę zniknęło nam z pola widzenia. Zaczęłam na nią krzyczeć, gdy się uspokoiłam spojrzałam w niebo, no świetnie było ciemno. Spojrzałam na nią groźnie. Zdecydowałyśmy, że będziemy dzisiaj spać w lesie, bo po co wracać do domu, prawda? Usiadłyśmy pod drzewem i zaczęłyśmy gadać o Jessice.
-Uważasz, że Jessica może zrobić coś głupiego?.  Wiesz ma obsesje na punkcie Thomasa.
-Nie jestem pewna, ale ja na jej miejscu bym uważała.
-Uważała na co?
-No wiesz skoro jest to psychopata to jestem pewna że jak na niego trafi, to nie skończy się to dobrze.
-Dlaczego od razu psychopata? Może to jest najemnik?
-Oj siedź cicho, ja twierdzę że jest psychopatą, no bo kto inny zabija tylu ludzi, no chyba że jest z Mafii... Nie pomyślałam o tym.
-Ok może się ogarniemy. Mam przy sobie zapalniczkę więc może…
-Czekaj .Czy ty zawsze masz przy sobie zapalniczkę?!
-Zapalniczkę i scyzoryk. Ok poszukajmy jakiś patyków i rozpalmy ogień… robi się zimno. Powiedziała po czym spojrzała na telefon i zakomunikowała mi że jest godzina 22.40. Poszłyśmy poszukać patyków. Znalazłyśmy jakieś 15 suchych patyków, ułożyłyśmy je w kupkę, po czym Foxy wyciągnęła zapalniczkę i zapaliła ognisko. Ogień nie był zbyt duży ale co najmniej nie zamarzniemy. Foxy ziewnęła, a ja po chwili powtórzyłam tą czynność. Powiedziała że jest już 1.30. Po chwili ona zasnęła. Próbowałam ją obudzić, lecz ja sama zasnęłam. Poczułam jak ktoś mnie szturcha więc otworzyłam oczy, po czym spojrzałam z wyrzutem na Foxy, ale ona tego nie zauważyła gdyż cały czas patrzyła się przed siebie, więc powtórzyłam tą czynność. Był tam mężczyzna ok 25 lat, miał średniej długości brązowo blondyńskie włosy, był ubrany w czarną bluzę brązowo czarne spodnie, żółto pomarańczowy pas z czymś podobnym do kołczanu, bandaż na lewym łokciu i miał bliznę pod lewym okiem, w dodatku wszystko było oblane świeżą krwią. Można było łatwo zobaczyć, że Foxy i ja się bałyśmy, jego chyba nawet go trochę to cieszyło. Po chwili zauważyłam, że trzyma on w ręce nóż z jakimś wisiorkiem. Co nasze zdziwienie on tylko się na nas patrzył swoimi świecącymi dużymi różowo czerwonymi oczami, ta to było dziwne może nosił soczewki. Tak Leya myśl o tym czy nosi soczewki kiedy przed tobą stoi morderca. Świetnie. Po około minucie patrzenia się na nas uciekł, raczej nie można było to nazwać ucieczką prędzej znikną w mroku. „Jezu, zasnęłam w środku lasu, czy ja w ogóle czasem myślę?!” pomyślałam, po chwili Foxy wzięła mnie za rękę i zaczęła biec w przeciwną stronę niż pan podglądacz. Oczywiście dotrzymywałam jej kroku. Dość szybko znalazłyśmy drogę co nie powiem było dziwnie. Szybko udałyśmy się do naszych domów. Postanowiłyśmy że będziemy pisać SMS-y żeby nie zasnąć. Przestałyśmy do siebie pisać o 6 rano ponieważ było dosyć jasno, więc postanowiłam się ubrać, podeszłam do szafy a z niej wyciągnęłam moją białą bluzkę z czarnymi piorunami, i długie, czarne spodnie. Poszłam do łazienki. Po wykonaniu wszystkich czynności zeszłam na dół gdzie zrobiłam sobie płatki. Postanowiłam usiąść na werandzie. Gdy wyszłam zobaczyłam policję, która stała naprzeciwko domu Foxy. Pomyślałam że może Thomas znowu zaatakował. Po chwili poczułam wibrację w kieszeni, więc wyciągnęłam telefon, po czym wpisałam hasło i odczytałam wiadomość „Cześć mam nadzieję że nikt cię nie zabił ;) nie chciałabyś dzisiaj do mnie wpaść na noc? Czekam na odpowiedź :^” Była to Foxy, uśmiechnęłam się pod nosem gdy jakiś brunet przechodził koło mojego domu i mi pomachał, oczywiście z grzeczności odmachałam po czym odpisałam Foxy „Ok czemu nie I tak nie mam nic do roboty xD”. Po odpisaniu, podniosłam głowę i prawie nie spadłam z krzesła, gdy zobaczyłam tego bruneta.
-Cześć, Jake jestem.
-yy... Hej, a ja Leassi ale mów mi Leya.
-Mam do ciebie pytanie.
-Pytaj.
-Nie boisz się że ten morderca, yyy jak mu tam.
-Thomas.
-No dokładnie Thomas nie przyjdzie tu i zabiję taką ślicznotkę.
-No coś ty nie ma czego to tylko jakiś rąbnięty psychol który lubi zabijać.
-No eee... wiesz.
-A tak poza tym interesuje mnie jedna rzecz.
-Jaka?
-No jakiej firmy jest ten jego nóż, bo szczerzę sama mam ich kolekcję ale takiego nie mam.
-Wiesz może go spytaj czy się wymieni.
-No wiesz to dobry pomysł. I tak zleciało mi całe popołudnie na rozmawianiu z nim, w sumie jest całkiem miły, lecz gdy uświadomiłam sobie która godzina grzecznie go przeprosiłam i udałam się do domu Foxy. Ta oczywiście chciała zacząć temat Tomka, tak od teraz go tak nazywam, ale ja zaprzeczyłam. Pogadałyśmy jeszcze po czym o 24 położyłyśmy się ja na materacu, a Foxy i jej kot Avi na jej łóżku. Po jakiś dziesięciu minutach usłyszałyśmy dzwonek do drzwi.

-------------------------------
Jetem jej cieszycie się ??? tak wiem sory że nie było rozdziału wcześniej ale jak już pisałam, byłam nieobecna, ale już jestem i postaram się teraz dodawać regularnie ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz