Obudziłam się dość wcześnie ponieważ moja mama zaczęła się tłuc w kuchni. Wstałam z mojego łóżka i od razu zaczął dzwonić budzik. „Specjalnie wstałam w nocy aby go nastawić a i tak obudziłam się wcześniej” pomyślałam i poszłam się ubrać. Ubrałam się w długie, czarne, poszarpane rurki i bluzę z napisem „JUST WILD”. Wyszłam z domu i zauważyłam na zegarku, że mam jeszcze 50 minut. Przybiłam sobie FacePalme i ruszyłam w stronę szkoły. Moją pierwszą lekcją była historia, weszłam do Sali i usiadłam na swoje miejsce, włączyłam swój telefon i zaczęłam czytać beznadziejne rzeczy w necie. Nagle przed oczami zobaczyłem ciemność i usłyszałam:
-Zgadnij kto?
-Ech….!- Mocno szarpnęłam ręce i zobaczyłam Krystianem z bandażem na głowie.- Emmm…. Sorry za to…
-Nie, spoko….Mógłbym usiąść dzisiaj koło ciebie?- Powiedział drapiąc się w tył głowy.
-Tia… -przeanalizowałam go wzrokiem- Ale pamiętaj, że niedługo cię zabiję….
-Heh….-po tym geście usiadł i trzymał się za głowę.
-To…nic poważnego…. Prawda?
-Nie, jest spoko.- Powiedział po czym zaczął grzebać w swoim plecaku.
-Co ty tam znowu grzebiesz? – Zapytałam po chwili.
-Emmm szukam… TAK! – Powiedział po czym z plecaka wyją 2 bilety.
-Co to do cholery jest?
-Miałem poczucie winy wczoraj więc abyśmy naprawili nasze związki i poszli do kina.
-Do kina…. ZARAZ! Czy to jest ranka?!
-Nie… a chciałabyś?
-Ech…dawaj ten bilet.- Powiedziałam po czym wyrwałam mu z dłoni bilet. Przykułam wtedy swój wzrok na jego obandażowanych dłoniach.
-Dlaczego to nosisz?
-Co? To ? –Spojrzał na swoje dłonie- To…. Długa historia…
-Ale… to nie przez mnie, prawda?
-Nie, to jest taka pamiątka o dzieciństwie…- Zauważyliśmy potem, że drzwi do sali się uchyliły. Do środka weszła Jessica.
-Heh, a gdzie twoje koleżaneczki? – Przywaliłam jej (od aut. Słabymi ) dissami.
-Oh, a co ciebie to obchodzi? Poza tym widzę, że kochana Foxy sobie chłopaka znalazła!
-Em…. –wtedy lekko się zarumieniłam.
-Ha! Czyli potwierdzone info! –Wtedy wyciągnęła telefon, zaczęła kamerować i mówić do kamery.- Ludzie, słuchajcie oficjalnie Foxy i nowy uczeń są parą! Już pierwszego dnia znalazł dziewczynę? – Krystian wtedy wstał z krzesła a ona chyba skończyła kamerować bo opuściła telefon na dół. Chłopak podszedł do niej chwycił ją pięścią za bluzkę i zaczął coś mówić do jej ucha. Po twarzy Jessici można było zauważyć, że nie mogła uwierzyć w to co usłyszała. Blondyn i czarnowłosa dziewczyna wtedy popatrzyli sobie w oczy i Krystian nagle ją pocałował….w usta. Ja i Jessica byłyśmy całe zarumienione, zakryłam rękami swoje oczy. Zanim się obejrzałam w Sali były już osoby z mojej klasy I ONI WIDZIELI TEN POCAŁUNEK! Kiedy skończył to momentalnie usiadł koło mnie i w tym momencie zadzwonił dzwonek. Równo z dzwonkiem przyszedł nasz nauczyciel i od razu zauważył czarowłosą dziewczynę która stała zarumieniona na środku Sali.
-Jessica,- powiedział nauczyciel.- Masz jakieś ogłoszenia?
-N-nie…
-To siadaj na miejsce!
Jessica momentalnie usiadła do ławki i przez resztę dnia wszyscy patrzyli się na mnie i Krystiana. Po lekcjach do domu odprowadził mnie blondyn. Kiedy byłam przed moim podwórkiem to zauważyłam białego kota z serduszkiem na tylnej łapce.
-Avi, wracaj!!- krzyknęłam.
Tylko to powiedziałam a już zniknął mi z oczu, jak najszybciej pobiegłam za nim. Kiedy już miałam skierować się za dom aż nagle przede mną wyrósł Krystian trzymający kota na rękach.
-Mój królik też często ucieka z domu.-Powiedział po czym podał mi Avi’ego. – Więc pa, przyjdę po ciebie po dziewiętnastej.
-Ok?-Chłopak poszedł w swoją stronę, a ja poszłam do domu. Poszłam do kuchni a tam na stole był list na którym było napisano:
„Foxy, jedziemy na weekend do Berlina (no wiesz sprawy biznesowe) obiad sobie odgrzejesz i najprawdopodobniej wrócimy we wtorek.
Papa, mama i tata c:”
Poszłam do pokoju po czym zebrałam się aby odrabiać lekcje. Jak wyjmowałam książki to z jednej wypadł kawałek papieru. Szybko go podniosłam i przeczytałam. Był to bilet do kina na horror pt. „Burza z piorunami”. Heh, nowy horror, nie? Odrobiłam lekcje po czym ubrałam się w krótkie spodenki i czarną koszulę, popatrzyłam na zegar, była godzina 18:53. Usiadłam na sofie i zaczęłam oglądać. Po jakiś 20 minutach gapienia się w ekran do moich drzwi zadzwonił dzwonek, szybko wyłączyłam telewizor i otworzyłam drzwi. Zobaczyłam Krystiana i kratkowanej koszuli i swojej czapce.
-Tooo….idziemy?
-Tak.-Powiedziałam energicznie i zamknęłam drzwi na klucz. Film był dość straszy w niektórych momentach nawet przytulałam do Krystiana, on umie mnie uspokoić…. I NIE TO NIE JEST MIŁOŚĆ! A może….
Która Bohaterka bardziej przypadła wam do gustu?? ^^
wtorek, 22 września 2015
sobota, 19 września 2015
Q&A
Hejka kochani ^^ Witam was w Q&A cztery osoby zadały pytania ^^ Z czego bardzo się cieszę :D Żeby nie było pozwalałam też pisać na google pytanka ^^ No to zaczynamy :D
SierraLov
SierraLov
1. Ile macie lat?
S- Od dzisiaj 13 ^^
D- 12 ;p;
2. Jak macie na imię?
S- Laura :D
D- Zuzia (Zuzku)
3. Co was skłoniło do założenia bloga?
D- Jak pisałyśmy do siebie na skype to Shadow mi napisała "Ej stworzymy bloga", a ja na to "Ok"... tak to było około 2 rano ;p
S- Nic dodać nic ująć ^^ Umiem przekonywać ludzi (Męczyłam ją całą noc aż w końcu się zgodziła ^^)
4. Lubicie pisać?
S- Kocham <3
D- Zależy od weny ;p
Esthy
5. Ulubiony kolor?
S- Zielony ^^
D- zielony
6. Czy macie jakieś zwierzęta?
S- Tak ^^
D- Psa
7. Jeśli odp. na pyt. 6 jest twierdząca to jakie i ich imiona.
S- Tajson i Lucky <3 Psy
D- Punia
8. Czy macie drugą połówkę?
S- Niep :D
D- chyba nie ;-;
9.Przyjaźnicie się ze sobą czy to jedynie przypadek, że razem piszecie?
D- przyjaźnimy się na odległość ;p
S- Takie BFFD (D znaczy Distance hue hue hue)
10. Czytacie inne blogi?
S- Tak ^^
D- tylko jeden
11. Skąd bierzecie pomysły?
S- Burza mózgów... Naprawdę mamy takie czasami ^^
D- z łba ;-;
12. Jakiej muzyki słuchacie?
S- Nie za bardzo rozumiem pytanie... ale raczej zagranicznej ;-;
D- too..... Andy biersack,BIGBANG, BTS itp.
13. Ulubiona potrawa?
S- Pierogi ruskie ^^
D- kebab
14. Ulubiony rodzaj muzyki?
S- Pop ^^ :D
D- D- K-pop i rock <3 :3
15.Ulubiona książka i dlaczego warto ja przeczytać :)
S- Bardzo ale to bardzo polecam tomy z "Pegaza" Kocham i wielbię te książki, przeczytałam dopiero 2 tomy a 3 już zamówiony <3
D- nie czytam książek ;-;
Luna Księżniczka
16. Co robicie w wolnym czasie?
S- Piszę albo czytam <3
D- nic ;-;
17.W jakim województwie mieszkacie?
S- Dolnyśląsk
D- Podkarpackie
18.Jakie macie hobby?
S- Czytanie i pisanie i malowanie ^^
D-gram w siatke, ale tak naprawde nie mam na to czasu ;-;
19.Jak bardzo lubicie się nawzajem?
S- BFFD :D
D- BFF
20. Macie chłopaków?
S- Niep
D- Chyba nie... ;-;
21. Jak nie to Zakochalyście się w kimś?
S- Tak ^^
D- Idol się liczy? A tak serio to tak....
Daisy Castillo
22. Lubicie się uczyć?
S- Zależy jakiego przedmiotu ;-;
D- nieeeeeeeee
S- Takie BFFD (D znaczy Distance hue hue hue)
10. Czytacie inne blogi?
S- Tak ^^
D- tylko jeden
11. Skąd bierzecie pomysły?
S- Burza mózgów... Naprawdę mamy takie czasami ^^
D- z łba ;-;
12. Jakiej muzyki słuchacie?
S- Nie za bardzo rozumiem pytanie... ale raczej zagranicznej ;-;
D- too..... Andy biersack,BIGBANG, BTS itp.
13. Ulubiona potrawa?
S- Pierogi ruskie ^^
D- kebab
14. Ulubiony rodzaj muzyki?
S- Pop ^^ :D
D- D- K-pop i rock <3 :3
15.Ulubiona książka i dlaczego warto ja przeczytać :)
S- Bardzo ale to bardzo polecam tomy z "Pegaza" Kocham i wielbię te książki, przeczytałam dopiero 2 tomy a 3 już zamówiony <3
D- nie czytam książek ;-;
Luna Księżniczka
16. Co robicie w wolnym czasie?
S- Piszę albo czytam <3
D- nic ;-;
17.W jakim województwie mieszkacie?
S- Dolnyśląsk
D- Podkarpackie
18.Jakie macie hobby?
S- Czytanie i pisanie i malowanie ^^
D-gram w siatke, ale tak naprawde nie mam na to czasu ;-;
19.Jak bardzo lubicie się nawzajem?
S- BFFD :D
D- BFF
20. Macie chłopaków?
S- Niep
D- Chyba nie... ;-;
21. Jak nie to Zakochalyście się w kimś?
S- Tak ^^
D- Idol się liczy? A tak serio to tak....
Daisy Castillo
22. Lubicie się uczyć?
S- Zależy jakiego przedmiotu ;-;
D- nieeeeeeeee
23. Jeżeli skonczyliscie podstawowke to jak wam poszły testy?
S- Ang- 100% Matma- 90% Polski- 83%
D-Ang.-95%
J.pol.-89%
Matma-85%
24. Macie dużo znajomych?
S- Tak ^^
D- no... nawet...
25. Jak się nazywają wasze BFF (nie licząc was ^^)
S- Ola :P
D- Zuzia
26. Z jaką średnia zdaliscie klasę 6? ( o ile ja skonczyliscie...)
S- 4.45 xd
D- około 4.91
27. W jakim mieście mieszkacie?
S- Dzierżoniów
D- Rzeszów
28. Znacie się z widzenia?
S- Niestety nie
D- Nie
29. Jak się poznałyście?
D- Laura podała swoje konto na SF przez YT i jakoś tak się to zaczęło ...
S- ... No dokładnie :D
30. Mieszkacie w bloku czy w jednorodzinnym?
S- Jednorodzinnym <3
D- Blok
31. Do jakiej klasy chodzicie?
S- 1 Gimnazjum <3
D- 1 ossp
32. Znacie kogoś kogo nie cierpicie (takiego wroga)
S- Karolina...
D- chyba nie
33. Czy gracie w simsy 4?
S- Tak ^^ Tylko mi się spsuł komp... i będę mogła grać dopiero jak dostanę nowego ;-;
D- no
No to tak dziękuję wszystkim osobom które zadały pytania ^^ Oraz wszystkim które mi złożyły życzenia urodzinowe... a mi się nie chciało odpisywać <3
niedziela, 13 września 2015
DZISIAJ ŚWIĘTUJEMY MIESIĄC BLOGA!! ^^
Tak w miesiąc dobiliśmy prawie 600 wyświetleń ! Z tej okazji
postanowiłam zrobić z Shadow Q&A, czyli możecie zadawać pytania pod tym
postem a my (jak będzie ich wystarczająco dużo :p ) na nie odpowiemy w
oddzielnym poście. Mamy dla was niespodziankę… Jeżeli chcecie zorganizujemy dla
was konkurs (oczywiście jeśli chcecie ;p ). Na marginesie na 1000 wyświetleń
mamy niespodziankę :^.
Pozdro Dream.
Rozdział #5- Leassi
Obudziłam się z okropnym bólem
głowy, nie wiem jak ciotka ale ja się z łóżka nie ruszam.
Sprawdziłam komórkę, żadnych wiadomości... nikt mnie nie kocha.
Usłyszałam głośnie pukanie do drzwi, powiedziałam ciche proszę.
Po chwili do mojego pokoju wparowała ciotka.
-Słucham?
-Jak to słucham, Jak to słucham?
-Po pierwsze nie krzycz, a po drugie co jest?
-Jak to co, miziasz się z jakimś nieznajomym chłopakiem w windzie, to jest normalne?!?
-Ech... nic nie było tylko się przywitałam, ale nie przyszłabyś tylko na mnie nakrzyczeć...
-A no tak, poznałam kilka minut temu takiego fajnego faceta, jest bardzo dobry w łóżku i do tego zaprosił mnie do siebie na najbliższy miesiąc! Czy to nie cudownie!
-... Przed chwilą powiedziałaś że to ja się miziam z nieznajomym, Ech... A jak ma na imię?
-A bo ja wiem, najważniejsze że przystojny i nadziany. Uśmiechnęła się do mnie po czym dodała.
-Zostajesz tu sama do końca tygodnia, po czasie wrócisz do domu.
-Okey. Powiedziałam na co ona skinęła głową, i sobie poszła rzucając mi klucze od mojego pokoju. Po tej rozmowie głowa przestała mnie już boleć, co jak co ale ciotka umie mi pomóc... Wstałam podeszłam do szafy, wyjęłam z niej beżową bluzkę, oraz czarne krótkie spodenki. Po czym poszłam do łazienki gdzie wykonałam wszystkie poranne czynności oraz ubrałam się. Gdy wyszłam z niej spojrzałam na zegarek, który widniał na mojej prawej ręce, była godzina 7.34. Nie sądziłam że kiedyś kiedy będę miała wolne, tak szybko się wyszykuję. Usiadłam na łóżko i zastanawiałam się, co mogę dzisiaj robić. Stwierdziłam że najpierw pójdę na śniadanie, bo nie umiem myśleć z głodnym żołądkiem, ubrałam jeszcze tylko moje czarne conversy i wyszłam. Postanowiłam że pojadę windą, zresztą może znowu spotkam tego przystojnego bruneta. Miał takie śliczne oczy... aww... Ej Leya zapomnij o nim. Pomyślałam po czym przybiłam sobie FacePalma. Ja przecież nie mogłam się zakochać w facecie którego znam jeden dzień. Stop Leya ty go nawet nie znasz... Ale chciałabym poznać. Powiedziałam sobie to w myślach i uśmiechnęłam się. Po kilku minutach byłam już w restauracji hotelowej, zrobiłam sobie dwie kanapki, po czym usiadłam w miejscu najbardziej oddalonym od drzwi wejściowych i zaczęłam konsumować mój posiłek. W trakcie jedzenia ktoś mnie poczochrał po włosach. Spojrzałam na winowajcę. Był to Jasper, uśmiechnęłam się do niego po czym powiedziałam.
-Oberwie ci się. On na odpowiedź tylko podniósł obie ręce w geście obronnym.
-No to mam pytanie.
-Dawaj.
-Czy to miejsce jest wolne? Spytał a ja dopiero teraz zobaczyłam że w rękach ma talerz z jajecznicą.
-Jasne siadaj. Powiedziałam a on usiadł. Po kilku minutach skończyłam śniadanie i ukratkiem spojrzałam na Jasa, który również już skończył swój posiłek.
-Do kiedy zostajesz?
-Do piątku.
-A jeżeli można wiedzieć, gdzie mieszkasz?
-Emm... takie małe miasto na pewno nie będziesz znał.
-A może znam.
-Ech... Ruga. Powiedziałam i spojrzałam na niego.
-Co za przypadek, ja w piątek przeprowadzam się do Rugi. Powiedział po czym... cały dzień, tak powiecie że jestem wariatką, ale ja tak nie twierdzę... A więc na czym skończyłam a już wiem. Cały dzień przegadałam z Jasem, chodziliśmy po górach i takie tam. Jasper to całkiem fajny chłopak, trochę zamknięty w sobie ale to właśnie w chłopakach lubię, nie przechwala się czy coś i trudno z niego cokolwiek wyciągnąć. I do tego, to jego zabójcze spojrzenie w którym można się utopić... Ech... chyba się zakochałam, a może to tylko zauroczenie? Poczekamy zobaczymy. Gdy wróciłam do pokoju, oczywiście jako iż ktoś zepsuł windę musiałam wchodzić po schodach i jako iż jestem jaka jestem przewróciłam się, i byłam nieprzytomna przez jakieś dwie godziny. No i oczywiście nie obyło się bez szwów na głowie... Tia, no więc gdy wróciłam do pokoju chciałam zadzwonić do Foxy, powiedzieć jej o Jasperze, ale gdy wyciągnęłam komórkę ujrzałam na wyświetlaczu jej numer, heh wróżbita Maciej. Zaśmiałam się w duchu po czym odebrałam.
-Halo? – Powiedziałam po chwili-Ley?-Nie, kurde Pinokio.-Słuchaj mam problem.-Jaki znowu? Masz jedynkę z fizyki?-Nie, chodzi o to, że jakiś faciu mnie śledzi i przez niego wylądowałam u pielęgniarki i godzinę temu się z nim pobiłam. CO JA MAM ZROBIĆ?!-Emm... a przystojny może??-Trochę… raczej nie! To jakiś okolczykowany blondyn!-... powiedziałaś trochę, AAAA FOXY SIĘ ZAKOCHAŁA, FOXY SIĘ ZAKOCHAŁA!!!-ZAMKNIJ SIĘ! POWIEDZ MI TYLKO JAK MAM SIĘ OD NIEGO ODCZEPIĆ?! – Powiedziała, chybatroszeczkę zdenerwowana...-Ech... może się go spytaj po co to robi.-Powiedział, że to PRZYPADEK, że tak często się widujemy…- Ech...-Czyli?-No to może to tylko przypadek?-Ech…. Ty na psychologa się jednak nie nadajesz… Powiedziała po czym się rozłączyła, no świetnie ja tu chciałam człowiekowi powiedzieć że się chyba zakochałam a ta się rozłącza... świetnie nie ma to jak liczyć na przyjaciół. Miałam już odłożyć telefon gdy ten znowu zaczął dzwonić, spojrzałam na wyświetlacz; Shira, no ma wyczucie uśmiechnęłam się pod nosem i odebrałam.-Halo? Shira?-Nie, kurde Pinokio.-Ej!!-Co?-To mój tekst!!-Sorry. Powiedziała po czym obie się zaśmiałyśmy, gdy się ogarnęłyśmy dodała.-Co tam u ciebie, jakieś nowinki?-Można powiedzieć...-Czyli jednak? Mów!!-Ech... bo wiesz chyba się zakochałam...-W KIM!!!-A taki Jasper... Powiedziałam po czym ta zaczęła piszczeć... nie dało się tego wytrzymać więc się rozłączyłam i napisałam jej esa „Sorka, ale tak piszczałaś że nie dało się wytrzymać... Jak się ogarniesz to pogadamy” napisałam, nie musiałam długo czekać na odpowiedź „Ty kurduplu! Jeszcze się policzymy” Odpisała, a jako że byłam już śpiąca, poszłam do łazienki wykąpać się i przebrać w pidżamę, po czym położyłam się na łóżko, myśląc o Jasie, zasnęłam.
-Słucham?
-Jak to słucham, Jak to słucham?
-Po pierwsze nie krzycz, a po drugie co jest?
-Jak to co, miziasz się z jakimś nieznajomym chłopakiem w windzie, to jest normalne?!?
-Ech... nic nie było tylko się przywitałam, ale nie przyszłabyś tylko na mnie nakrzyczeć...
-A no tak, poznałam kilka minut temu takiego fajnego faceta, jest bardzo dobry w łóżku i do tego zaprosił mnie do siebie na najbliższy miesiąc! Czy to nie cudownie!
-... Przed chwilą powiedziałaś że to ja się miziam z nieznajomym, Ech... A jak ma na imię?
-A bo ja wiem, najważniejsze że przystojny i nadziany. Uśmiechnęła się do mnie po czym dodała.
-Zostajesz tu sama do końca tygodnia, po czasie wrócisz do domu.
-Okey. Powiedziałam na co ona skinęła głową, i sobie poszła rzucając mi klucze od mojego pokoju. Po tej rozmowie głowa przestała mnie już boleć, co jak co ale ciotka umie mi pomóc... Wstałam podeszłam do szafy, wyjęłam z niej beżową bluzkę, oraz czarne krótkie spodenki. Po czym poszłam do łazienki gdzie wykonałam wszystkie poranne czynności oraz ubrałam się. Gdy wyszłam z niej spojrzałam na zegarek, który widniał na mojej prawej ręce, była godzina 7.34. Nie sądziłam że kiedyś kiedy będę miała wolne, tak szybko się wyszykuję. Usiadłam na łóżko i zastanawiałam się, co mogę dzisiaj robić. Stwierdziłam że najpierw pójdę na śniadanie, bo nie umiem myśleć z głodnym żołądkiem, ubrałam jeszcze tylko moje czarne conversy i wyszłam. Postanowiłam że pojadę windą, zresztą może znowu spotkam tego przystojnego bruneta. Miał takie śliczne oczy... aww... Ej Leya zapomnij o nim. Pomyślałam po czym przybiłam sobie FacePalma. Ja przecież nie mogłam się zakochać w facecie którego znam jeden dzień. Stop Leya ty go nawet nie znasz... Ale chciałabym poznać. Powiedziałam sobie to w myślach i uśmiechnęłam się. Po kilku minutach byłam już w restauracji hotelowej, zrobiłam sobie dwie kanapki, po czym usiadłam w miejscu najbardziej oddalonym od drzwi wejściowych i zaczęłam konsumować mój posiłek. W trakcie jedzenia ktoś mnie poczochrał po włosach. Spojrzałam na winowajcę. Był to Jasper, uśmiechnęłam się do niego po czym powiedziałam.
-Oberwie ci się. On na odpowiedź tylko podniósł obie ręce w geście obronnym.
-No to mam pytanie.
-Dawaj.
-Czy to miejsce jest wolne? Spytał a ja dopiero teraz zobaczyłam że w rękach ma talerz z jajecznicą.
-Jasne siadaj. Powiedziałam a on usiadł. Po kilku minutach skończyłam śniadanie i ukratkiem spojrzałam na Jasa, który również już skończył swój posiłek.
-Do kiedy zostajesz?
-Do piątku.
-A jeżeli można wiedzieć, gdzie mieszkasz?
-Emm... takie małe miasto na pewno nie będziesz znał.
-A może znam.
-Ech... Ruga. Powiedziałam i spojrzałam na niego.
-Co za przypadek, ja w piątek przeprowadzam się do Rugi. Powiedział po czym... cały dzień, tak powiecie że jestem wariatką, ale ja tak nie twierdzę... A więc na czym skończyłam a już wiem. Cały dzień przegadałam z Jasem, chodziliśmy po górach i takie tam. Jasper to całkiem fajny chłopak, trochę zamknięty w sobie ale to właśnie w chłopakach lubię, nie przechwala się czy coś i trudno z niego cokolwiek wyciągnąć. I do tego, to jego zabójcze spojrzenie w którym można się utopić... Ech... chyba się zakochałam, a może to tylko zauroczenie? Poczekamy zobaczymy. Gdy wróciłam do pokoju, oczywiście jako iż ktoś zepsuł windę musiałam wchodzić po schodach i jako iż jestem jaka jestem przewróciłam się, i byłam nieprzytomna przez jakieś dwie godziny. No i oczywiście nie obyło się bez szwów na głowie... Tia, no więc gdy wróciłam do pokoju chciałam zadzwonić do Foxy, powiedzieć jej o Jasperze, ale gdy wyciągnęłam komórkę ujrzałam na wyświetlaczu jej numer, heh wróżbita Maciej. Zaśmiałam się w duchu po czym odebrałam.
-Halo? – Powiedziałam po chwili-Ley?-Nie, kurde Pinokio.-Słuchaj mam problem.-Jaki znowu? Masz jedynkę z fizyki?-Nie, chodzi o to, że jakiś faciu mnie śledzi i przez niego wylądowałam u pielęgniarki i godzinę temu się z nim pobiłam. CO JA MAM ZROBIĆ?!-Emm... a przystojny może??-Trochę… raczej nie! To jakiś okolczykowany blondyn!-... powiedziałaś trochę, AAAA FOXY SIĘ ZAKOCHAŁA, FOXY SIĘ ZAKOCHAŁA!!!-ZAMKNIJ SIĘ! POWIEDZ MI TYLKO JAK MAM SIĘ OD NIEGO ODCZEPIĆ?! – Powiedziała, chybatroszeczkę zdenerwowana...-Ech... może się go spytaj po co to robi.-Powiedział, że to PRZYPADEK, że tak często się widujemy…- Ech...-Czyli?-No to może to tylko przypadek?-Ech…. Ty na psychologa się jednak nie nadajesz… Powiedziała po czym się rozłączyła, no świetnie ja tu chciałam człowiekowi powiedzieć że się chyba zakochałam a ta się rozłącza... świetnie nie ma to jak liczyć na przyjaciół. Miałam już odłożyć telefon gdy ten znowu zaczął dzwonić, spojrzałam na wyświetlacz; Shira, no ma wyczucie uśmiechnęłam się pod nosem i odebrałam.-Halo? Shira?-Nie, kurde Pinokio.-Ej!!-Co?-To mój tekst!!-Sorry. Powiedziała po czym obie się zaśmiałyśmy, gdy się ogarnęłyśmy dodała.-Co tam u ciebie, jakieś nowinki?-Można powiedzieć...-Czyli jednak? Mów!!-Ech... bo wiesz chyba się zakochałam...-W KIM!!!-A taki Jasper... Powiedziałam po czym ta zaczęła piszczeć... nie dało się tego wytrzymać więc się rozłączyłam i napisałam jej esa „Sorka, ale tak piszczałaś że nie dało się wytrzymać... Jak się ogarniesz to pogadamy” napisałam, nie musiałam długo czekać na odpowiedź „Ty kurduplu! Jeszcze się policzymy” Odpisała, a jako że byłam już śpiąca, poszłam do łazienki wykąpać się i przebrać w pidżamę, po czym położyłam się na łóżko, myśląc o Jasie, zasnęłam.
sobota, 12 września 2015
Rodział #5 - Foxy
Był tam chłopak który wczoraj
uchronił moją twarz przed randką z podłogą. Myślałam, że on ma jakieś 20 lat a
nie 16.
-Możesz się przedstawić i coś o
sobie powiedzieć.
-Emm więc nazywam się Krystian,
lubię grać na komputerze i przeszedłem tutaj z liceum numer 3. Jeszcze mam coś
powiedzieć? – Mówił to wszystko patrząc się na mnie i na końcu uśmiechną się w
moją stronę, a ja schowałam się zakładając na siebie kaptur.
-Nie, już nie musisz…-przerwał na
chwilę-…. Może usiądziesz.. –wskazał palcem na drugi koniec klasy, wtedy
poczułam ulgę, że nie będę musiała się przynajmniej na lekcji użerać z naszym
okolczykowanym blondasem.
-Przepraszam, że panu przerwę
ale mam dobry wzrok i nie muszę siadać z
przodu, chciałbym usiąść tam.- wskazał na ławkę za mną, poczułam się wtedy jak
jakiś burak.- Za moim pechowcem. –wtedy lekko się zaśmiał, wiedziałam, że chodzi mu o mnie…
-Emm… dobrze siadaj i rozpakuj się
a my…
Nadal siedziałam z kapturem
kryjącym moją twarz aż poczułam czyjś dotyk na mojej głowie, lekko spojrzałam
do góry i zobaczyłam Krystiana uśmiechającego się do mnie, wtedy się
zarumieniłam i znowu położyłam czoło na ławce. Na ostatniej lekcji był wf czyli
zajęcia których też nie lubię…. Ja chyba żadnej lekcji nie lubię! Mieliśmy
mieszanie grupy i dlatego, że jestem pechowcem Krystian był w mojej grupie…
super. Dzisiaj ćwiczyliśmy w parach…. Oczywiście podszedł do mnie mój
okolczykowany kolega.
-Hej, pechowcu! Doszłaś do domu? –
Powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Tia, czego chcesz?-
odpowiedziałam mu.
-Yyyy tylko ciebie tutaj znam
więc… mogę być z tobą w parze?
-Ok jak tam już chcesz…- Po
odpowiedzi uśmiechną się i kazał mi iść po piłkę. Super od razu się pojawił i
już sobie sługę znalazł. Ćwiczyliśmy podania w parach, a na końcu lekcji był
piętnasto minutowy mecz… Pierwszy raz nie miałam z nim nic wspólnego ponieważ był w
drugiej grupie. Więc zaczęliśmy grać OCZYWIŚCIE Krystian krył mnie aż w końcu
mnie zfaulował czyli popchnął mnie na ławkę i upadłam na swoją głowę.
Obudziłam się w gabinecie u pielęgniarki.
-Foxy, wszystko dobrze? –zapytała
się po chwili.
-Tak. Raczej nie. Nie wiem. –
Złapałam się za głowę.- Co się stało?
-Jeden chłopak na wf popchnął cię
i uderzyłaś się w głowę.- Popatrzyłam się na zegarek, który wisiał na ścianie i
zauważyłam, że jest godzina 17:32.
-Kurde! – Wstałam z łóżka i udałam
się w stronę drzwi przy okazji wzięłam moją torbę, w mgnieniu oka byłam już na
dziedzińcu. Przy samej bramie automatycznie popatrzyłam się na prawo i lewo,
przy bramie opierając się o ścianę stał Krystian z telefonem w ręce. Od razu
podeszłam w jego stronę i wyrzuciłam mu telefon z ręki. Popatrzył się na mnie z
PokerFcem, od razu podniósł swój telefon i schował go do kieszeni.
-Co ty robisz?! – powiedziałam.
- Ja bym się ciebie o to spytał
prawie rozwaliłaś mój telefon.- powiedział ze spokojem w głosie.
- Śledzisz mnie i jeszcze przez
ciebie coś mi się pewnie z głową stało!!
-Po pierwsze to, że często się
spotykamy jest to przypadek, a po drugie zfaulowałem cię dlatego, że byliśmy w
oddzielnych drużynach.
-…- Po jego wypowiedzi zaszła
nagła cisza.
-Więc jak już ma..- nie dokończył
ponieważ przywaliłam mu w twarz pięścią, ale nie tak leciutko tylko z całej
paki. Złapał się za policzek, lekko się uśmiechnął i uderzył mnie w twarz i
właśnie tak zaczęła się nasza bójka. Rozłączyła nas nasza sprzątaczka - pani
Marysia. Spojrzałam na chłopaka miał on prawie całą twarz we krwi, spojrzałam
później na moje ręce…one też były we krwi. Blondyn jakby nigdy nic wziął swój
plecak i ruszył tą samą drogą którą ja chodzę do domu. Wyjęłam z plecaka moje
lusterko i przeglądnęłam się. aNie byłam tak poobijana jak mój
przeciwnik, otarłam swoją twarz, po czym z torby wyjęłam butelkę z wodą i zaczęłam
myć swoje ręce z krwi. Udałam się do domu, kiedy byłam przed drzwiami wyjęłam
swój klucz po czym włożyłam go do zamka, ale nie mogłam go przekręcić. Drzwi
same się otworzyły a w nich stała moja mama która momentalnie zaczęła mnie
przytulać. Jest ona wysoka, ma czarne oczy, białe włosy i zawsze pomalowane
czerwoną szminką usta. Zakrywałam twarz najbardziej jak mogłam.
-Dlaczego tak późno!? Myślałam, że
ktoś cię porwał!! –Powiedziała.
-Sorry ale byłam u pielęgniarki i
dusisz… - Wtedy mnie puściła.
- Jak to? Co się stało?
-Na lekcji uderzyłam się w ławkę.
- Boli cię coś?
-Nie, raczej nie wiem.
-Ech… z tym są same problemy.
Chodźmy do domu.- Po tej wypowiedzi poszłam do domu i przywitałam się z moim
tatą. Jest on wysokim ciemnym blondynem o zielonych oczach. Zjadłam obiat
przygotowany przez moją mamę. Po tym poszłam do swojego pokoju i zdecydowałam porozmawiać
z normalną osobą czyli Ley. Wzięłam swój telefon i zadzwoniłam do niej:
-Halo? – Usłyszałam po chwili.
-Ley?
-Nie, kurde Pinokio.
-Słuchaj mam problem.
-Jaki znowu? Masz jedynkę z
fizyki?
-Nie, chodzi o to, że jakiś faciu
mnie śledzi i przez niego wylądowałam u pielęgniarki i godzinę temu się z nim
pobiłam. CO JA MAM ZROBIĆ?!
-Emm... a przystojny może??
-Trochę… raczej nie! To jakiś
okolczykowany blondyn!
-... powiedziałaś trochę, AAAA
FOXY SIĘ ZAKOCHAŁA, FOXY SIĘ ZAKOCHAŁA!!!
-ZAMKNIJ SIĘ! POWIEDZ MI TYLKO JAK
MAM SIĘ OD NIEGO ODCZEPIĆ?! – Powiedziałam zdenerwowana.
-Ech... może się go spytaj po co
to robi.
-Powiedział, że to PRZYPADEK, że
tak często się widujemy…
- Ech...
-Czyli?
-No to może to tylko przypadek?
-Ech…. Ty na psychologa się jednak
nie nadajesz… - Powiedziałam po czym się odłączyłam i poszłam do łazienki
się umyć. Wróciłam, tradycyjnie zrzuciłam Avi’ego z mojego laptopa i popatrzyłam
na mojego Facebook’a miałam jedno zaproszenie do znajomych. Otworzyłam je, było
tam napisane „Krystian NoLife wysłał ci zaproszenie do znajomych”. „Ma fajne
nazwisko…” Pomyślałam. Przybiłam sobie FacePalma po czym wcisnęłam ikonę ‘akceptuj’.
środa, 9 września 2015
Rozdział #4- Leassi
Obudziłam się, po czym spojrzałam
na zegarek na którym wybiła godzina szósta. Błyskawicznym krokiem podniosłam
się z łóżka, po czym miałam zamiar udać się do biurka i spakować książki na
dzisiaj, ale coś mi przeszkodziło. A mówiąc coś mam a myśli moją „kochaną”
ciotkę. Zapytałam jej bez owijania w bawełnę.
-Czego chcesz?
-Oj Leya, wiem że nasze stosunki
nie są najlepsze, ale chciałabym je naprawić.
-Ta... jasne ciekawe tylko jak?
-Załatwiłam ci już zwolnienie ze
szkoły, pojedziemy na pięciodniowe wakacje w góry.
-Ciebie chyba do reszty pograło!
-O nie kochana, pojedziemy w góry.
Powiedziała to, jakby z większością. Byłam na nią zła, ale cóż jeżeli coś chce
to ja niestety muszę to robić. I właśnie w takiej chwili zapragnęłam mieć obok
siebie Thomasa. Mógłby ją zabić i miałabym święty spokój. Już miałam zacząć się
pakować, ale uśmiechnięta ciotka podała mi torbę z jakimiś drogimi, markowymi
ciuchami. Odłożyłam ją na moje łóżko, po czym stwierdziłam.
-Ty mnie chcesz przekupić.
-Wcale nie! Skąd ci się wziął taki
pomysł, zadajesz głupie pytania!
-Oj ciociu... To nie było pytanie
tylko stwierdzenie.
-Ech... Leya, staram się tylko
zastąpić ci mamę, możesz to uszanować? Powiedziała to... jak mogła? Nie chodzi
o to że niby bardzo cierpię po jej stracie. Tu chodzi bardziej o to jak mnie
traktowała kiedy jeszcze żyła. Na tą myśl w oczach zebrały mi się łzy.
Odwróciłam głowę, żeby nie widziała jak płaczę. Wyciągnęłam z torby pierwsze
lepsze ciuchy, nawet nie spojrzałam co biorę, po czym poszłam do łazienki gdzie
wykonałam wszystkie poranne czynności. Gdy w końcu z niej wyszłam sięgnęłam po
telefon żeby napisać do Foxy, esa. Nie wiem jak zareagowała, bo w końcu mi nie
odpisała. Już miałam odstawić telefon, gdy ten zaczął dzwonić. Zaciekawiona
spojrzałam na wyświetlacz, numer nie znany, pełna jeszcze większej ciekawości
odebrałam.
-Halo?
-Leya! To ty?
-Tak jestem Leya... ale kto mówi?
-No coś ty nawet starej BFF nie
poznajesz?
-Shira?!?
-Nie wiesz co, ksiądz. Po tej
wypowiedzi obie się zaśmiałyśmy.
-No dobra mów po co dzwonisz.
-Czy ja muszę mieć powód żeby
dzwonić do naszej kochanej Ley?
-No w sumie to nie... ale zawsze
jakiś masz więc...
-Ech no sorry.... wybaczysz?
-Twoje grzechy zostały przebaczone.
-Jej, no to co ciekawego powiesz.
Jak tam się mieszka u ciotki?
-Chciałaś powiedzieć jak się
mieszka samej. Jej w ogóle w domu nie ma i teraz wymyśliła se jakiś wyjazd żeby
poprawić nasze relacje.
-Leya... żartujesz?
-Czy ja wyglądam jakbym żartowała?
-No wiesz... nie widzę cię więc
nie mogę ci udzielić odpowiedzi.
-Heh. Nie łap mnie za słowa.
-No dobra mam pytanie.
-Wal.
-Kiedy przyjedziesz nas odwiedzić?
-yy... a bo ja wiem, trzeba by
najpierw ciotkę przekonać. Powiedziałam ale coś a raczej ktoś przerwał
połączenie więc nie mogłam usłyszeć odpowiedzi. Spojrzałam na winowajce. Była
to oczywiście moja „Kochana” ciotka, która oznajmiła że za chwilę jedziemy. Wzięłam
torbę, mojego samsunga oraz koniecznie słuchawki, po czym omijając ciotkę poszłam
do auta. Usiadłam na tylnym siedzeniu, i zapięłam pasy. Po chwili do auta
weszła ciotka, zapytałam się jej oczywiście ile będziemy jechać. Odpowiedziała
że jakieś 10-12 godzin, po tej wypowiedzi przybiłam sobie Face Palma. Ja nie
wiem czy wytrzymam tyle z nią w jednym aucie. Cały czas słuchałam muzyki, i
nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudził mnie pisk opon, oraz krzyk. Szybko
otworzyłam oczy, po czym spojrzałam na jezdnię. Uff... to tylko wypadek.
Widziałam jak się oddalamy od miejsca wypadku, widziałam małą dziewczynkę
wołającą o pomoc, widziałam też obojętne twarze ludzi w autach. To był
najgorszy widok jaki kiedykolwiek widziałam. Więc nie zważając na to że znajduję
się w jadącym aucie, po prostu otworzyłam drzwi, i wybiegłam. Ludzie patrzyli
się na mnie jak na jakąś wariatkę, ale ja tylko chciałam pomóc tej dziewczynce.
Szybko dobiegłam do miejsca wypadku, ona nadal krzyczała, a ja zaczęłam ją
uspokajać i mówić że wszystko będzie dobrze. Spojrzałam w stronę auta,
zobaczyłam tam dużo krwi, podbiegłam do starszej kobiety, chyba jej matki i
sprawdziłam puls. Żyła, potem podeszłam do mężczyzny który najprawdopodobniej
był ojcem dziewczynki. On też żył. Wiedziałam że nie było zbyt dużo czasu, więc
zadzwoniłam po karetkę. Zdążyłam się rozłączyć i podbiegła do mnie ciotka, i
zaczęła coś krzyczeć i robić kazania, i oczywiście ciągnęła mnie do auta. Nie
słuchałam jej w ogóle, teraz interesowałam się tylko tą dziewczynką. Oglądała
się za mną ze łzami w oczach. Zdążyłam jeszcze tylko krzyknąć „Będzie dobrze”,
po czym ciotka wrzuciła mnie do auta, i nie nie w przenośni po prostu mną
rzuciła. Usiadłam wygodnie i spojrzałam na zegarek, na którym widniała godzina
19.13 za kilka minut powinniśmy dojechać. Uśmiechnęłam się na myśl że to tylko
pięć dni, i ciotka znowu se pojedzie. Tym razem nie zasnęłam. Gdy dojechaliśmy
do pięciogwiazdkowego hotelu. Wyciągnęłam swój bagaż. Oczywiście nie obyło się
bez kłótni kto ma te bagaże zanieść. No bez przesady chyba potrafię zanieść
swój bagaż. Podeszłyśmy obie do recepcji, gdy dostałam swój klucz nie czekając
na ciotkę, udałam się do windy. Weszłam do środa, stał w niej tylko chłopak, w
chyba moim wieku. Miał śliczne brązowe włosy, oraz kolorowe oczy. Oczywiście
nie tak bardzo kolorowe, tylko jedno miał żółte a drugie zielone. Po prostu
kolana miękną.
-Hej Jasper jestem. Przywitał się.
-Hej. Odpowiedziałam po czym
dodałam- Leassi, ale mów mi Ley.
On tylko uśmiechnął się na tą
odpowiedź, chwilę później winda zatrzymała się na moim piętrze. Pożegnałam się
z Jasem, i udałam się do odpowiedniego pokoju. Gdy weszłam oczywiście rzuciłam
się na łóżko, i nawet nie wiem kiedy, ale dość szybko Morfeusz porwał mnie w
swoje objęcia.
--------
Cześć, tutaj Dream... Shadow nie mogła dodać rozdziału bo internetu nie ma więc ja dodałam za nią (i tak ona napisała a mi wysłała .-. ) ^^ miłego dnia życzy Dream ^^
--------
Cześć, tutaj Dream... Shadow nie mogła dodać rozdziału bo internetu nie ma więc ja dodałam za nią (i tak ona napisała a mi wysłała .-. ) ^^ miłego dnia życzy Dream ^^
wtorek, 8 września 2015
Rodział #4 - Foxy
Kiedy schodziłam na dół usłyszałam
dźwięki dochodzące z sypialni moich rodziców. Zajrzałam przez szklane drzwi i
zobaczyłam Jake’a buszującego w szafkach. Kiedy weszłam do pokoju to się
odwrócił trzymając stanik mojej mamy.
-Emmm- odparł- to twój?
-NIE! A poza tym, czy ty zawsze
grzebiesz w czyiś szafkach?
-yyyy… powinienem powiedzieć nie,
prawda?
Przybiłam sobie po tym FacePalma i
zapytałam się go czy zjadł swoje śniadanie. Na odpowiedź Jake spojrzał w stronę
łóżka, gdzie znajdował się talerz z kawałkami jajecznicy. Wtedy znowu przybiłam sobie FacePalma i
wzięłam bruneta za rękę równocześnie biorąc talerz. Wyprowadziłam go
do salonu i przez godzinę nie spuszczałam go z oka. Około godziny 12 wyszedł z
mojego domu twierdząc, że będzie szukał Tomcia…. Życzę powodzenia… Odetchnęłam z ulgą i poszłam wreszcie zjeść
śniadanie. Po posiłku poszłam do swojego pokoju ubrać się, zajrzałam do mojej
szafy i właśnie prawie nic tam nie było. „Kurde, przydałyby mi się jakieś
zakupy…” pomyślałam. Zajrzałam do swojego portfela i było tam około 500
złotych. Po tym udałam się do mojego ulubionego sklepu z ubraniami. Większość
moich zakupów to były tylko grube czarne bluzy, wychodząc ze sklepu potknęłam
się o własną stopę. Zamknęłam oczy żeby nie zobaczyć bliskiego spotkania
podłogi z moją twarzą. Po tym poczułam czyiś dotyk na moim brzuchu, szybko
otworzyłam i zobaczyłam, że wysoki blondyn z piercingiem na uszach nosie i pod
ustami trzymał mnie za brzuch.
-Nic ci się nie stało? – odparł po
chwili.
Stałam zarumieniona aż w końcu
uświadomiłam sobie, że ludzie się na mnie gapią.
-Emmm tak! Wszystko dobrze… chyba…
W końcu chłopak mnie puścił i
podniósł moją torbę i jedną z moich zakupionych wcześniej bluzę.
-Widzę, że słuchasz Metalu.-
Powiedział to patrząc, że jest to typowa bluza dla Metalowca
-Ta, a co?
-A nic, nic.
Wtedy od razu popatrzyłam na jego
ubranie był urany w czarną bluzkę bez rękawów z kołnierzem, szary podkoszulek z
długim rękawem tylko na prawej ręce, zielony neonowy krawat, ciemnoszare rurki,
glany, czarną czapkę i chyba najbardziej widoczne bandaże na obu rękach. Kiedy
odzyskałam moją bluzę poszłam w stronę wyjścia, aż… znowu się potknęłam „Brawo
ja!” pomyślałam. Blondyn złapał mnie ponownie tym razem za rękę.
-Heh, dzisiaj masz pecha. Chyba,
że masz tak zawsze?- Powiedział z lekkim sarkazmem.
-Ta – burknęłam- od zawsze byłam
pechowcem…
-Ha, może pomóc ci dojść do domu
bo jak widzę to po drodze jeszcze jakieś 10 razy się potkniesz.-Powiedział z
uśmiechem na ustach.
-Nie, nie trzeba. Może sobie
poradzę.
-Na pewno?
-Tak! – powiedziałam szybko i
wyszłam ze sklepu biegnąc. W domu byłam około godziny 20 ponieważ poszłam
jeszcze do restauracji coś zjeść. Zobaczyłam wtedy na telefon i zauważyłam
SMS’a od Ley o treści: „Hejka ^^ Słuchaj jadę z ‘kochaną’ ciocią w góry na 5 dni. Więc nie będziemy mieć dobrego kontaktu w tym czasie xd Papa”.
Uśmiechnęłam się i poszłam do pokoju przymierzyć moje nowe ubrania. Otworzyłam
drzwi a na moim łóżku siedział Thomas z chlebem w ustach.
-Emmm cześć! –Powiedział niewyraźnie
ponieważ miał COŚ w ustach.
-Jak przeglądałeś moje szafki to
cię zamorduję.
-Heh, no prędzej ja
ciebie.-Powiedział to jakby wyrażał swoją wyższość.
-…Ok nieważne, po pierwsze
dlaczego jesteś w moim domu?
-Ponieważ może nie mam gdzie spać?
-Aaa no tak, po drugie dlaczego
miałeś kawałek chleba w ustach?
-Ponieważ może byłem głodny?
-Po trzecie od kiedy tu jesteś.
-Emm… -zaczął liczyć coś na
palcach, aż doliczył do siedmiu. – Od godziny.
-…Dlaczego liczyłeś na palcach
jedną godzinę?
-Ponieważ zdążyłem przed moim przyjściem
zabić około siedmiu ludzi. A teraz zrób mi kanapkę z szynką.
-Co ja twoja służąca?!?
-A, nie?
-Ok, jak już prawie wszystkim w
tym mieście zrobiłam kanapkę to tobie już też zrobię.
-Jej. Odpowiedział z lekkim
uśmiechem na ustach. Zeszłam do kuchni a kozaczek poszedł za mną, poszłam w
stronę kuchni i chciałam zapalić światło aż pewien nóż wylądował milimetry od
pstryczka.
-Kuźwa, nie trafiłem. –Powiedział
dość spokojnym głosem.
-O MAŁY WŁOS NIE POCIĄŁEŚ MOJEGO
PALCA!!! –Krzyknęłam na niego
-No i? Opatrzy się i wszystko
będzie dobrze.
-Eh… nie ważne.
Po tym się uśmiechną i usiadł
kręcąc się na krześle, ani trochę nie zachowywał się na swój wiek bardziej
zachowywał się jak rozwydrzone dziecko. Zajęłam się robieniem dla niego
kanapek (Foxy kucharka hue hue).
Położyłam kanapkę przed Thomasem a on pochłoną ją w bardzo szybkim tępie.
-Emm mam pytanie….
-Jeśli ty też chcesz firmę mojego
noża to Benchmade.- Powiedział przy okazji gryząc posiłek.
-Nie o to chciałam się spytać… Chciałam
się zapytać dlaczego nas wczoraj nie zabiłeś? –Myślałam o tym cały dzień.
-A ja wiem? Tak po prostu.-
Wzruszył ramionami oblanymi już zeschłą krwią.
-Cudowna odpowiedź. A w ogóle ty
zmieniasz ubrania?
-Nie… a co? Śmierdzę?
-Nie, po prostu nie uważasz, że to
niehigieniczne?- powiedziałam lekko zatykając nos aby nie zauważył, że mi ten
zapach przeszkadza.
-Nie. – Powiedział z zupełną
powagą.
-Ech…
-Wzięłam jabłko i poszłam do salonu pooglądać telewizję. Thomas po swojej
kolacji poszedł położył się koło mnie i zasną. Dzięki teraz nie będę mogła
oglądać telewizji bo nasz kochany kozaczek zasnął. Umyłam naczynia i postanowiłam
się umyć. Poszłam do mojego pokoju i leżałam w łóżku z zamkniętymi oczami. W
środku nocy usłyszałam otwierane okno, pewnie nasz kozaczek postanowił znowu
kogoś zabić…Rano wstałam i ubrałam się w moje nowo zakupione ubrania, zjadłam
śniadanie, umyłam zęby i wyszłam w stronę szkoły. Przy okazji dostałam SMS’a od
mojej mamy, że wracają już dzisiaj „Mam nadzieję, że mój gość hotelowy nie
postanowi się zjawić…” pomyślałam i poszłam w stronę szkoły. Moją pierwszą
lekcją była nasza kochana fizyka z której najbardziej nie lubiłam nauczyciela.
Siadłam jak zawsze w przedostatniej ławce. W czasie najnudniejszej lekcji do
sali wszedł nasz wychowawca Pan Collins, oznajmił nas, że w naszej klasie
będzie dwóch nowych uczniów. Po wypowiedzi do klasy wszedł chłopak, po zobaczeniu
go aż mnie zamroziło.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)