Która Bohaterka bardziej przypadła wam do gustu?? ^^

niedziela, 6 września 2015

Rozdział #3- Leassi

Spojrzałam na Foxy, a ona na mnie, po czym postanowiłyśmy zejść i sprawdzić kto przyszedł. Foxy szła przodem, a ja tuż za nią. Starałam się nie wyrażać tych emocji które mną targały. Gdy doszłyśmy do drzwi Foxy otworzyła je powoli, wyjrzałam za nie, stała tam złotooka dziewczyna która trzymała pudełko z pizzą. Przybiłam sobie Face Palma.
-Dobry wieczór. Panie zamawiały pizze, tak? Należy się 24 zł.
Obie miałyśmy po tym zdaniu Poker Face'a. Po chwili Foxy ogarnęła się, zapłaciła i wzięła pudełko od dostawcy. Usłyszałam krzyk, nie zdążałam spojrzeć za drzwi, gdyż miałam na rękach coś twardego. Spojrzałam w góre, był to Jake.
-Ley...!Ley...!Ley!- nie mógł nic wykrztusić- Ley! Mogę spać dzisiaj u ciebie.
-Ale to jest mój dom- Powiedziała Foxy po jego wypowiedzi, a ja uśmiechnęłam się pod nosem.
-Aaa... to mogę spać z wami?
-Mam wolną sofę.
Chłopak po tych słowach rozgościł się w salonie Fox, od razu znalazł duży koc w koty. Ułożył się wygodnie na sofie i przykrył kocem. W tym czasie dostawczyni pizzy pożegnała się i wyszła. Zaczęłyśmy jeść naszą kolację, przy okazji podzieliliśmy się z Jakiem. Po pysznym posiłku, tak uwielbiam pizze..., poszliśmy spać. Jake chrapał chrapał na cały dom dlatego nie mogłam zasnąć. Postanowiłam pójść do toalety. Gdy byłam w drodze usłyszałam szmery na strychu. Bez zamyślenia udałam się tam. Weszłam powoli, bojąc się, i zastanawiając się co tam zastanę. Po chwili usłyszałam jak ktoś się poruszył. Stanęłam dębem. Po chwili ktoś przykładał mi nóż do gardła, i zaczął je ciąć. Wiedziałam że krzycz nic tu nie da, więc spojrzałam się w górę, był to Thomas.
-Mam pytanie. Powiedziałam bardzo ciekawa odpowiedzi.
-Jakie. Odpowiedział.
-Jakiej firmy jest twój nóż. On w odpowiedzi tylko zaczął się śmiać. Pisnęłam gdy z mojego gardła zaczęła lecieć krew. Gdy myślałam że to już koniec, usłyszałam kroki na schodach. Po chwili drzwi się otworzyły, i stanęła w nic Foxy. Dziękowałam za to Bogu. Gdy Foxy przekroczyła próg, Thomas gwałtownie się ode mnie odsunął, tym bardziej dziękowałam Bogu, wykorzystując sytuację podbiegłam do Foxy, i stanęłam obok niej.
-Kurde...haha- powiedział Thomas przez swój śmiech- … niestety was nie zabije... szkoda... Obie miałyśmy po jego wypowiedzi minę pt. „O co chodzi temu psycholowi?”.
-Aha jeśli chodzi o nóż to jest z firmy Benchmade. Ucieszyłam się bardzo, ale nie znałam jeszcze tej firmy.
-Tak więc... jeżeli już was nie zabije to...- Nie dokończył ponieważ na strych wszedł Jake. Czemu wszystkich ciągnie akurat w to miejsce.
-Hej, nie mogłem was znaleźć. W ogóle gdzie tu jest toaleta? O! Widzę, że się spotkaliście! Więc jak Ley? Z jakiej firmy jest ten nóż?
-Benchmade.- Odpowiedziałam mu dość spokojna, ale gardło nie przestało mnie piec.
-Więc to po to była ci ta marka. No właśnie a propo pytania które wrednie mi przerwał wasz koleżka, nie mam gdzie spać mogę u was nocować? Tak tak wiem, spokojnie nie zabije was... no chyba, że tego waszego kolegę- Spytał patrząc na Fox z dziwnym uśmiechem.
-Jak chcesz mam jeszcze wolną szafę, a co do ciebie Jake łazienka jest w korytarzu na prawo. Powiedziała Foxy. Gadaliśmy z Thomasem jakieś pół nocy, w końcu zasnął przy schodach a Jake spał przy nim. Kiedy chłopaki poszli spać, razem z Foxy udałyśmy się do kuchni gdzie ona zaczęła robić śniadanie, a ja zżerałam resztki pizzy.
-Skąd ty znasz Jake'a?- Spytała.
-No przyszedł do mnie jak siedziałam na werandzie.
-Czyli jest takim niedoszłym pedofilem?
-Nie... no coś ty takie pytania to do niego.
-Kurde, fajny ten Thomas tylko... dlaczego wtedy cię nie zabił lub mnie nie zaatakował?
-A bo ja wiem, pytasz się mnie tak jakbym wiedziała!- Odpowiedziałam już lekko wkurzona.
Chwilę później do kuchni wszedł zaspany Jake, zresztą dosyć słodki tak wyglądał.
-To Tomcio nie jest z wami? Wydawało mi się, że zasypiałem przy nim...
-Bo tak było- wtrąciłam się.
-Yyyyy mówiąc prościej, chyba uciekł.
-Ok, nieważne. Chcesz śniadanie.- Zaproponowała Foxy, a Jake odpowiedział jej na pytanie kiwając energicznie głową. Kiedy Fox nałożyła mu jajecznice poszła do swojego pokoju, jako iż Jake jadł ją, nie było możliwości prowadzenia rozmowy z nim, więc zaczęłam przeglądać szafki w poszukiwaniu opatrunku. Nic nie mówiłam ale to piecze jak... Ech a zresztą nie ważne. Jako iż nie znalazłam niczego... Co było bardzo dziwne powiedziałam Jakeowi że idę do domu. On kiwnął głową. Wyszłam w dość szybkim tępię. Zaś doszłam w jeszcze szybszym. Od razu na wejściu ściągnęłam buty, po czym popędziłam do kuchni, wyciągnęłam opatrunek, igłę i nić z górnej szafki. Może nie będzie to przyjemne ale co najmniej nie trzeba będzie płacić. Poszłam do łazienki gdzie zaczęłam przed lustrem zszywać ranę, gdy skończyłam, opatrzyłam ją bandażem... Będę wyglądać głupio, ale cóż. Po wykonaniu czynności udałam się do siebie, gdzie położyłam się na łóżku, po chwili na nie wskoczyła Nawara, i przytuliła się do mnie. Po chwili, nawet nie pamiętam czy długiej, czy krótkiej odpłynełam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz